Leśnicy uratowali małe kocięta. Jedno z nich ma już nowy zawód

Co się stanie, gdy leśnicy trafią na porzucone w lesie kocięta? Nie tylko je uratują, ale i zapewnią im przyszłość z dobrym zawodem.

W każdym zawodzie mogą zdarzyć się sytuacje, gdy trzeba szybko podejmować decyzje. Leśnicy nie są tu wyjątkiem. Im też przydarzają się historie z dramatem w tle. I są wśród nich niezwykli zwykli ludzie.

Co leśnicy mogą znaleźć w lesie

Strażnicy leśni z Nadleśnictwa w Starych Jabłonkach podczas rutynowego patrolu trafili przypadkiem na kocięta. Przy drodze w zaroślach coś się poruszało. Zatrzymali się, by przyjrzeć znalezisku. To było 5 ruchliwych, miauczących rozpaczliwie kociąt.  Najprawdopodobniej ktoś pozbył się w ten sposób niechcianego potomstwa swojej domowej kotki, bo jak inaczej wytłumaczyć obecność malców w lesie, niedaleko ruchliwej drogi?

Nie mogliśmy ich zostawić. Pośród tylu zagrożeń, tak bezbronne stworzenia nie przetrwałyby kolejnej nocy.- opowiada Paweł, Komendant Straży Leśnej na profilu Nadleśnictwa Stare Jabłonki na Facebooku.

Kociętom groziła śmierć. Nie przeżyłyby same w lesie. Na szczęście na ich drodze los postawił leśników i kogoś jeszcze.

Bo dobro chodzi parami

Gdy leśnicy zbierali miauczące towarzystwo z zagajnika, na poboczu zatrzymał się samochód osobowy. Wysiadła z niego zaciekawiona kobieta. Gdy zobaczyła, że chodzi o małe kocięta, zaoferowała się zabrać je ze sobą i poszukać im nowych dobrych domów. Pani Anita ma dobre serce i dobre ręce do adopcji. Cała piątka ma już nowe domy, w tym jeden – wyjątkowy. Kociak o wdzięcznym imieniu Malinka zamieszkał w miejscu pracy pani Anity, Moim Domu Na Sielskiej, ośrodku opieki dla osób starszych i chorych. Bo Malinka ma solidny zawód. Przyszłościowy i bardzo poszukiwany. Będzie pełnić rolę terapeuty osób starszych. Podobno świetnie się w nim spełnia. Nic dziwnego. Koty to urodzeni terapeuci i okłady na ludzkie dusze.

Uratowane kotki

Wyrzucone w lesie przy ruchliwej drodze, skazane na śmierć przez bezdusznych ludzi.. "Przejeżdżaliśmy obok i kątem oka zarejestrowaliśmy, że coś porusza się w przydrożnym rowie." Relacjonuje Piotr, nasz Strażnik Leśny. "Zatrzymaliśmy się i znaleźliśmy 5 maleńkich kociaków, ukrytych w gęstym listowiu. Gdy nas zobaczyły zaczęły miauczeć wniebogłosy." "Nie mogliśmy ich zostawić. Pośród tylu zagrożeń, tak bezbronne stworzenia nie przetrwałyby kolejnej nocy.." Opowiada Paweł, Komendant Straży Leśnej."Nagle zatrzymał się samochód, a z niego wysiadła zaciekawiona kobieta. Gdy zobaczyła pięć miauczących kuleczek, zaoferowała swą pomoc." Pani Anita okazała się osobą o wielkim sercu.. Kociaki mają już nowe domy. A jeden z nich ma wyjątkowy.. Mój Dom Na Sielskiej to dom opieki, w którym mieszkają osoby starsze i chore. Malina, bo tak kociak ma na imię, spełnia się w roli nowego terapeuty 🙂 Dziś, na zaproszenie Pani Anity Osowskiej, jedziemy odwiedzić Malinę i pozostałych podopiecznych Domu Na Sielskiej. Zapraszamy do wspólnego śledzenia dalszych losów kociaków na fanpage Nadleśnictwa Stare Jabłonki. Poczynania Maliny można podglądać na profilu Mojego Domu Na Sielskiej.#LudzieWielkiegoSerca #niebądźmyobojętni #StrażLeśna #LasyPaństwowe

Publié par Nadleśnictwo Stare Jabłonki, Lasy Państwowe sur lundi 13 novembre 2017

Sezon na grzyby się skończył, ale na bezdomne koty trwa przez cały rok. Ta piątka, uratowana przez straż leśną i panią Anitę, miała niebywałe szczęście.

źródło: Gazeta Olsztyńska, Facebook

Autor: Joanna Nowakowska