Mały ryś wychował się z kotami


Znaleziono go wśród bandy zdziczałych domowych kotów. Do nietypowego odkrycia doszło na Żywiecczyźnie.

Małego rysia znaleziono przypadkiem na opuszczonej posesji na Żywiecczyźnie. Może nie do końca przypadkiem – do nadleśnictwa w Węgierskiej Górce dotarły informacje, jakoby między zabudowaniami wałęsał się dziki kot. Wolontariusze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” przyjrzeli się sprawie. Rozejrzeli się i – namierzyli przybłędę. Okazał się nim młodziutki, zabiedzony ryś.

Ryś wychował się z kotami

Ryś wyróżniał się wśród zdziczałych kotów. Miał inne umaszczenie i charakterystyczne pędzelki na uszach. Był wychudzony i w kiepskiej kondycji. Zwierzę odłowiono i umieszczono w klinice weterynaryjnej. Jego wiek oceniono na 5 miesięcy – to jeszcze kocie dziecko. Przypuszczalnie mały ryś odłączył się od mamy i zagubił. Malec miał szczęście, gdyż trafił do bezdomnych kotów, wiodących półdzikie życie na odludziu. Nie wiadomo, jak długo wśród nich przebywał. Ale dzięki opiece kotów – rysiątko przeżyło.

ryś wychował się z kotami
fot. Facebook

Ryś trafił do fundacji „Mysikrólik”, pomagającej dzikim zwierzętom. Tam nadano mu wdzięczne imię MaRysia Węgierka – bo to samiczka. Rodem z Węgierskiej Górki.

Wychowywana w dzikości

MaRysia przebywa w wydzielonej wolierze i cały czas ma mocno ograniczony kontakt z człowiekiem. Wszystko po to, by po rekonwalescencji, podrośnięciu i nabraniu sił mogła wrócić na wolność. Oswajanie uniemożliwiłoby powrót rysicy do lasu. Wolontariusze fundacji mają też nadzieję, że znajdzie się mama MaRysi.

MaRysia to z pozoru łagodna kotka ale drzemie w niej prawdziwy drapieżnik ! Pracujemy nad tym żeby takim się stała. Niedostateczna liczba dużych drapieżników w przyrodzie tępionych przez człowieka i jego działalność to poważna wyrwa w ekosystemie.

Publié par Ośrodek Rehabilitacji "Mysikrólik" Na Pomoc Dzikim Zwierzętom sur dimanche 22 octobre 2017

Póki co MaRysia pozostaje pod opieką fundacji, jej zachowania monitorowane są za pomocą specjalnej kamery – fotopułapki. Dzięki niej można obserwować zwierzę bez nadmiernego kontaktu z człowiekiem.

Takie znaleziska są bardzo rzadko spotykane. Polskie rysie i domowe koty nie krzyżują się. To inna liga, inna wielkość, odmienne zwyczaje i odmienne środowiska występowania. Inaczej rzecz wygląda ze żbikami. Żbik to drugi gatunek dzikiego kota, spotykanego na terenie naszego kraju w stanie wolnym, bardzo łatwo (i często) ulega krzyżówkom z domowym kotem. Do tego stopnia jest to powszechne zjawisko, iż naukowcy szacują, że większość populacji żbika w Polsce to nie czysty gatunek, lecz właśnie mieszańce z kotem domowym.

Oczko od MaRysi ;)MaRysia rośnie w oczach 🙂 Pozostaje bardzo skryta i ostrożna co nas bardzo cieszy. To bardzo ważne ponieważ zachowanie "dzikości" pozwoli na Jej powrót do lasu. Tylko dzięki profesjonalnym wideo rejestratorom możemy obserwować zachowanie kotki gdy nie wyczuwa obecności człowieka. Potrzebujemy Państwa pomocy ! Chcemy zakupić własną kamerę (fotopułapkę) aby dzielić się z Państwem dobrej jakości filmami z życia naszych podopiecznych. Mając świadomość że marzenia czasem się spełniają (tylko skrycie myśleliśmy o Rysiu – i jest !) intensywnie myślimy o budowie mocnego obszernego wybiegu dla dużych drapieżników. Budowa wybiegu to jednak duża inwestycja i bez pomocy sponsorów nie damy rady 🙁 Fundacja Mysikrólik – Na Pomoc Dzikim Zwierzętom Nr konta: 86 1540 1261 2010 3452 2200 0001 Dziękujemy bardzo.

Publié par Ośrodek Rehabilitacji "Mysikrólik" Na Pomoc Dzikim Zwierzętom sur mardi 31 octobre 2017

Rysie są bardzo rzadko spotykane w Polsce. Niestety, aż do 1995 roku należały do zwierząt łownych, polowania znacznie uszczupliły i tak nieliczne populacje. W Beskidach praktycznie wyginęły. Dlatego każdy dziki ryś, taki jak MaRysia, jest cenny. I dlatego tak ważne są działania ośrodków rehabilitacji zwierząt, takich jak „Mysikrólik”. To nie są ogrody zoologiczne, tu zwierząt nie trzyma się po to, by je oswajać czy cieszyć ludzkie oczy, lecz po to tylko – by leczyć i chronić, zachowując w dzikości. Pracują w nich ludzie z wiedzą i sercem, leczący i zwracający dzikie zwierzęta naturze. Zajrzyjcie do nich czasem na fejsa, nie tylko do MaRysi.

Autor: Joanna Nowakowska