Zagubiony kot został omyłkowo uśpiony, bo wzięto go za bezpańskiego


Mimo wszczepionego chipa kocur Tyga został uznany za bezpańskiego i poddany eutanazji.

Na koty, które uciekły lub zgubiły się właścicielom czyha wiele niebezpieczeństw. Inne zwierzęta, samochody i źli ludzie to nie wszystko – okazuje się, że zagrożeniem może być także… państwo. Diane Boyd, mieszkanka Australii, opowiedziała mediom o przerażającym losie swojego pięcioletniego bengala. Kobieta kilka dni temu otrzymała telefon od weterynarza, który omyłkowo uśpił jej kota.

Szokująca pomyłka

Kot bengalski o imieniu Tyga zaginął 5 lipca w okolicach Mannum. Jego opiekunka Diane natychmiast zgłosiła ten fakt w klinice, w której kotu wszczepiono chip oraz w lokalnym samorządzie. Razem z córką Emmą zamieściły też ogłoszenia w mediach społecznościowych i na własną rękę szukały ukochanego kota. Niestety, wszelkie nadzieje na to, że zwierzak wróci do domu prysły w ubiegłą środę.

Wspomnianego wieczoru Diane odebrała telefon, który prawdopodobnie zapamięta do końca życia. Zadzwonił do niej weterynarz z lokalnej kliniki, który wyznał zaszokowanej kobiecie, że przypadkowo uśpił jej kota. Jak doszło do tak potwornej pomyłki?

Uśpił kota, choć ten miał wszczepiony chip

Nie jest do końca jasne, dlaczego klinika poddała eutanazji domowego kota, który ewidentnie miał właścicieli. Podczas rozmowy telefonicznej lekarz miał powtarzać, że nie może udzielać informacji na temat zwierząt dostarczanych do kliniki. Po szczegółowe dane odesłał Diane do Dog and Cat Management Board – organu ds. zwierząt domowych, będącego częścią stanowego rządu.

Kobieta otrzymała odpowiedź dopiero po dłuższym czasie – wynika z niej, że dane chipa wszczepionego Tydze były zarejestrowane w nieodpowiedniej bazie. Przedstawiciele komisji dodali też, że „są zasmuceni tym niefortunnym incydentem i bardzo żałują wszystkich zaangażowanych”.

Diane Boyd

Publiée par Emma Boyd sur Vendredi 5 juillet 2019

Bezlitosne prawo

Diane i jej córka Emma nie kryją swojej rozpaczy i rozgoryczenia. Kobiety nie mogą zrozumieć, dlaczego ktoś uśpił ich kota. Co więcej, zabieg eutanazji wykonano w klinice, w której mruczek był w przeszłości leczony. W oczywisty sposób trudno uwierzyć, że nikt z pracowników nie zdawał sobie sprawy z faktu, że Tyga ma właścicieli. Diane podejrzewa, że weterynarz zdał sobie sprawę ze swojej pomyłki po tym, zobaczył informacje o zaginionym kocie w mediach społecznościowych. Niestety, było już za późno.

Zgodnie z australijską ustawą z 1995 r. wyznaczeni przez samorząd urzędnicy mają prawo do podejmowania decyzji o wyłapywaniu, zatrzymywaniu i usypianiu bezpańskich zwierząt. Wyjątkiem są sytuacje, w których zwierzę posiada chip i/lub identyfikator wskazujący na to, że nie jest bezdomne. Wówczas prawo nakazuje zwrócenie go właścicielowi lub wypuszczenie w tym samym miejscu, z którego został zabrany. Dlaczego Tyga, choć był oznaczony, i tak został poddany eutanazji? Najwyraźniej ktoś podjął pochopną decyzję. Klinika, w której uśmiercono kota odmawia komentarzy w tej sprawie.

źródło: 10daily.com.au | zdjęcia: facebook.com/emma.boyd

Autor: Agata Kufel