Procedury adopcyjne


Na czym polega rola fundacji i osób prywatnych wyadoptowujących koty, a gdzie zaczyna odpowiedzialność adoptującego.

W naszym serwisie kładziemy duży nacisk na JAKOŚĆ adopcji, nie ilość. Zrobiliśmy rozpoznanie wśród naszych użytkowników na facebooku – jakie są ich doświadczenia z procedurami adopcyjnymi – wszędzie była mowa o rozmowach przedadopcyjnych, kontakcie po adopcji i wizytach poadopcyjnych.

Zawsze z umową!

Umowy adopcyjne? Rzecz oczywista. Wygłaszały swoje opinie osoby adoptujące koty z różnych fundacji. Koty zdrowe (a nie tylko wyglądające zdrowo), odrobaczone, zaszczepione, wysterylizowane jeśli wiek na to pozwala, ze zrobionymi testami felv/fiv, bardzo często zaczipowane. Zawsze z książeczką zdrowia.

Często oddawane z miniwyprawką: ulubionym kocykiem, zabawkami, karmą do pokazania, co dawać w nowym domu. I instrukcją obsługi kota – grafikiem szczepień, odrobaczeń, co lubi, czego nie, informacjami w kwestii zabezpieczeń balkonów, o zagrożeniu uchylnych okien. Bo nie po to ratuje się kocią bidę, wkłada troskę, siły, serce, by zwierzę miało iść gdziekolwiek, byle poszło.

Odpowiedzialność wyadoptowującego – to zrobienie wszystkiego, by zabezpieczyć dobry start kota w nowe życie.

Odpowiedzialność opiekuna – to to, co zrobi z tą wiedzą, którą dostanie.

Zapobieganie bezdomności to też dbanie o to, by wyadoptowany kot nie trafił na ulicę. Nie zawsze się trafi, ale można zrobić całkiem solidny odsiew potencjalnie złych domów.

Jak wygląda profesjonalna procedura adopcyjna?

Ankiety przedadopcyjne, które bardzo często się stosuje w procedurach adopcyjnych, to nic innego jak rozeznanie się w wiedzy potencjalnego domu: co wie, czy trzeba coś dopowiedzieć, wyjaśnić, pozwala też wstępnie zweryfikować domy nieodpowiednie bądź złe (nieodpowiedni to coś innego niż zły dom – np. nieodpowiednim domem dla kota-jedynaka jest dom z 3 kotami, dla jednego kota ideałem jest dom wychodzący, dla innego właśnie dom bez możliwości wyjścia z mieszkania).

Po wypełnieniu ankiety i wstępnej pozytywnej weryfikacji, przychodzi czas na wizytę przedadopcyjną. Cóż to jest? Spotkanie – najczęściej w domu chętnym adoptować kota, by porozmawiać, poznać osobę i zobaczyć, czy np. faktycznie balkon jest zabezpieczony i co ważniejsze – czy dom jest gotowy na przyjęcie kota. Takie spotkanie owszem, bywa stresujące, często dla obu stron – przypomina trochę pierwszą wizytę w domu przyszłych teściów 😉

Adopcja kota
fot. Shutterstock

Kolejny punkt to wizyta potencjalnego domku w domu tymczasowym i poznanie kota. Nareszcie. Tu liczy się reakcja „domku” na kota i kota – na „domek”. Rzadko się zdarza, by już na tym etapie kot opuścił dom tymczasowy i „poszedł na swoje”. Za kilka dni, może tydzień (nie za długo, bo za długo – źle wróży, raczej adopcji nie będzie) – nareszcie adopcja.

Podpisanie umowy adopcyjnej przez obie strony, podanie danych kontaktowych, wypełnienie kwitka do zmiany danych w bazie zwierząt czipowanych (Safe Animal; ten punkt następuje – jeśli kot jest zaczipowany). Przekazanie książeczki zdrowia z aktualnymi wpisami, ulubionych zabawek itp. oraz – kota. Kot przechodzi pod opiekę Adoptującego. Dom tymczasowy z pewnością będzie wdzięczny za informacje na temat aklimatyzacji kota w domu stałym oraz zdjęcia. A jeśli coś pójdzie nie tak, kot może wrócić. Z reguły pojawia się jeszcze jeden punkt – wizyta poadopcyjna (sprawdzenie, jak się ma kot w nowym miejscu). Albo szereg wizyt poadopcyjnych, wszak koty łączą ludzi – niejedna znajomość właśnie w taki sposób się nawiązała.

Na każdym z powyższych etapów jest możliwa rezygnacja – każdej ze stron.

Czy nie wydaje się Wam to dość skomplikowane i zbędne? Takie odraczanie czasowe, zanim kot znajdzie się w nowym domu? Przysłowia mówią: co nagle, to po diable. Łatwo przyszło, łatwo poszło.

Szanujemy bardziej to, o co trzeba się postarać.

Osoby doświadczone w adopcjach kocich, potrafią wyłapać szybko to coś – kluczowe słowo, zdanie, które mówi – jest ok, to Ten dom.