Spała, kiedy na jej łóżko wskoczył nieproszony gość. Był nim serwal afrykański!


Kiedy się obudziła, nie była pewna, czy jeszcze śni, czy to już rzeczywistość. Serwal afrykański, który siedział na łóżku Kristine okazał się jednak, jak najbardziej prawdziwy.

Czy kiedykolwiek wyobrażałeś sobie, jak to jest stanąć twarzą w twarz z dzikim kotem? Pewna mieszkanka Atlanty już nie musi. Zaledwie 10 centymetrów – tylko tyle dzieliło Kristinę Frank od nieproszonego gościa. Ku zdziwieniu kobiety, z samego rana, we własnej (k)o(t)sobie odwiedził ją nie kto inny, jak serwal afrykański.

Nieproszony gość

W sobotę 3 lipca media poinformowały o zdarzeniu, które miało miejsce w jednym z domów w dzielnicy Brookhaven. Nic nie zapowiadało, by w tym dniu u małżeństwa Franków miało wydarzyć się coś nietypowego. Kristina jeszcze spała, kiedy jej mąż wyszedł z psem na spacer. Mężczyzna zostawił jednak otwarte drzwi. Będąc jeszcze w półśnie, kobieta poczuła ruch na łóżku. Nie musiała nawet otwierać oczu, by wiedzieć, że nie był to ani jej mąż, ani pies. Okazało się, że na łóżko wskoczył dość sporych rozmiarów kot. Co więcej, nieproszony gość znajdował się zaledwie 10 centymetrów od twarzy kobiety. Przerażona Kristine zachowała zimną krew i powoli wyszła z sypialni, po czym zawołała do męża, że w ich pokoju „jest kot i na pewno nie jest on domowy, a dziki”. Mężczyzna otworzył drzwi balkonowe znajdujące się w sypialni, co umożliwiło zwierzęciu bezpieczne i spokojne opuszczenie domu.

Oko w oko z serwalem

Małżeństwo o całym zajściu poinformowało odpowiednie służby. Chociaż początkowo kobieta, która długo była w ogromnym szoku, nie była pewna, z czym dokładnie miała do czynienia, to po opisie zwierzęcia urzędnicy byli pewni, że był to serwal afrykański. Według Animal Legal Defense Fund zwierzę znalazło się w okolicach Atlanty, ponieważ ktoś prawdopodobnie trzyma je nielegalnie jako zwierzę domowe.

Dzikie koty nie są przeznaczone do prywatnego posiadania. Handel dzikimi zwierzętami w tym kraju nie jest dobrze uregulowany. To z kolei powoduje, że wiele gatunków dzikich kotów, w tym serwale, żyje w prywatnych domach, które nie są odpowiednim środowiskiem dla ich naturalnych zachowań – powiedziała Alicia Prygoski, starszy menedżer ds. prawnych Animal Legal Defense Fund.

Kobieta jest wdzięczna, że cała historia ma swoje szczęśliwe zakończenie i nikt nie został ranny. Wciąż jednak nie może przestać myśleć, co by się stało w innych okolicznościach, gdyby w mieszkaniu akurat był pies lub małe dzieci. Obecnie trwa śledztwo. Porozstawiano także pułapki na zwierzę. Serwal afrykański wciąż jednak pozostaje nieuchwytny. Nie udało się też ustalić właściciela kota. Kiedy już uda się złapać serwala, zostanie on umieszczony w specjalnym azylu.

źródła: edition.cnn.com, www.polsatnews.pl

Autor: Magdalena Olesińska
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments