„Sprzedam koty rasowe bez rodowodu”, czyli dlaczego warto być uczciwym?


Coraz powszechniejsze stają się ogłoszenia typu "sprzedam koty rasowe bez rodowodu".

Chciałabym napisać tu o rzeczach, które z pewnością przytrafiają się Państwu w trakcie poszukiwania kota. Kiedy często trafiacie na ogłoszenia typu”Sprzedam koty rasowe bez rodowodu”. Nie jest moją intencją narzucać Państwu czegokolwiek, ale myślę, że warto zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw i manipulacji, na jakie możecie Państwo być narażeni szukając dla siebie pupila. Mechanizmy tu przedstawione nie różnią się zresztą od stosowanych wobec nas wszystkich przy kupowaniu jakiegokolwiek innego dobra. Wtedy też stajemy przed dylematem. Kupić produkt markowy, czy „podróbkę”. Przy każdym zakupie ścierają się dwie przeciwstawne siły. Sprzedającego, który wycenia swoje wyroby, i kupującego, któremu zawsze wydaje się, że to za drogo. To naturalna kolej rzeczy.

Nie będę tu przekonywała nikogo o wyższości kota rasowego nad nierasowym, bo przypominałoby to słynne już i znane wszystkim dywagacje na temat wyższości Świąt Wielkanocnych nad Bożym Narodzeniem.

Jeśli nie jesteście Państwo zdecydowani, czy w ogóle kupować rasowego kota, jakie są tego zalety i wady. Lepiej chyba zdecydować się na kota domowego, pomóc jakiemuś skrzywdzonemu przez los kotu ze schroniska bądź domu tymczasowego. Kot domowy, nierasowy, pod warunkiem że wychowany przy człowieku i odpowiednio zsocjalizowany, będzie takim samym wiernym i wdzięcznym towarzyszem, jak jego rasowy kuzyn. Chociaż może nie zawsze będzie wyglądał tak efektownie. Ten artykuł przeznaczony jest dla tych, którzy są przekonani, że kot MA być rasowy, bez względu na to, jaka to rasa.

Śpiące kotki
fot. Shutterstock

„Sprzedam koty rasowe bez rodowodu”

Coraz powszechniejsze stają się ogłoszenia typu „sprzedam koty rasowe bez rodowodu”. Chciałabym, żebyście Państwo byli świadomi, dlaczego koty takie nie posiadają rodowodów, bo ilość tłumaczeń przyprawia o zawrót głowy. A cena wcale nie jest taka niska, bo obecnie za zwierzęta bez rodowodu sprzedający życzą sobie nawet do 1000 zł.

Koty rasowe bez rodowodów nie pochodzą z zarejestrowanej hodowli, bez względu na to, co napiszą ich właściciele, że „prowadzą domową hodowlę”, czy że „hodowanie to tylko ich hobby”, itp. Skąd się więc biorą?

Powód najbardziej banalny to złamanie warunków umowy. Nawet w uznanej hodowli może urodzić się kociak nie spełniający w pełni standardu rasy. Podobnie jak my, nie wszyscy rodzimy się wysokimi brunetami o kasztanowych oczach, czy efemerycznymi blondynkami o powłóczystym spojrzeniu. Kota takiego sprzeda się oczywiście taniej, ale zawsze powinien on mieć rodowód, na którym hodowca może zastrzec, że kot NIE JEST PRZEZNACZONY DO HODOWLI. Takiego kota nie zarejestrujemy w żadnym związku jako kota hodowlanego, ponieważ rodowód będzie pierwszym dokumentem, o który nabywca zostanie poproszony.

Niekiedy Państwo sami zobowiązujecie się, że chcecie kota „na kolanka”, i często w związku z tym cena takiego kociaka jest również obniżona, ale w umowie napisane jest wyraźnie, że KOT NIE JEST PRZEZNACZONY DO HODOWLI. Jeśli nabywca złamie warunki umowy i rozmnoży takiego kota, nie będzie miał rodowodów, ponieważ nie ma ich gdzie wyrobić. Pomijając już fakt, że jest to złamanie umowy cywilno-prawnej. Państwo jesteście dodatkowo oszukiwani różnymi wymyślnymi kłamstwami, dlaczego to akurat ten kociak nie ma rodowodu, ale na pewno jest rasowy.

 Wspieranie nieuczciwych postaw

Decydując się na kupno kociąt po rozmnożonej kotce kupionej jako niehodowlanej, postępujecie Państwo tak, jakbyście kupowali w prywatnym garażu samochód, który na pewno jest mercedesem. Tylko złożonym prywatnie, no i w związku z tym bez gwarancji. Złożonym  prywatnie z części kupowanych na giełdzie – a może z użyciem skradzionego z Państwa samochodu znaczka potwierdzającego markę?

Niekiedy tacy sprzedawcy zarzekają się, że mogą pokazać rodowody rodziców kociąt, ale na wyraźną prośbę kontakt się zazwyczaj urywa. Myślę, że to dlatego, że w rodowodach jest zaznaczone, że kot-rodzic nie jest hodowlany, albo tych rodowodów po prostu nie ma.

Kupując koty rasowe bez rodowodów, które są nielegalnie rozmnażane, narażacie się Państwo na inne konsekwencje, niż tylko wspieranie nieuczciwych postaw. Bardzo często hodowca zastrzega, że dany kot nie jest przeznaczony do hodowli, bo zbyt odbiega od standardu, albo po prostu ma jakąś wadę. Wada nie musi dotyczyć jedynie wyglądu, może dotyczyć zdrowia (skłonność do alergii,  jakichś chorób), ale może też dotyczyć zachowania, niestabilności emocjonalnej.

Dwa kotki racy cornish rex
fot. Shutterstock

Brak rodowodu – brak wiedzy o pochodzeniu kota

Poprzez pokątne rozmnażanie kota rasowego bez rodowodu z pupilem sąsiadów, który też „na pewno” jest rasowy, właściciele utrwalają niepożądane cechy, a Państwo otrzymujecie coś innego, niż byście oczekiwali. W hodowlach przed pokryciem danej kotki bardzo dokładnie analizuje się rodowody jej i jego, żeby uniknąć krycia wsobnego. Bo krycie w pokrewieństwie stosuje się jedynie w uzasadnionych i dobrze przemyślanych przypadkach. Jeśli nie ma rodowodu, nie wiadomo, jakich przodków ma nasz kot, i jakich kociąt w związku z tym możemy się spodziewać.

Ostatni powód, dla którego wiele kociąt „bez rodowodu” go nie ma, jest już bardzo prozaiczny – one po prostu nie są rasowe. Zdarza się tak niekiedy, jeśli właściciele nie poddają swojego kota kastracji. To ciągle spory problem, bo wiele osób nie przywiązuje należytej wagi do kastracji, i aktywne seksualnie koty mogą swobodnie wychodzić na dwór. W takiej sytuacji nie ma szans, żeby nie przytrafił się przychówek, którego potem trzeba się jakoś „pozbyć”. Koty rasowe bez rodowodu najczęściej są bardzo podobne do swojego rasowego rodzica (zresztą kocięta są w ogóle do siebie podobne, a w takich sytuacjach wypycha się kocię jak najszybciej, zanim zacznie przypominać kota, jakim będzie gdy dorośnie). Pisze się wtedy, że ojcem jest „piękny przedstawiciel rasy”, a niekiedy daje się jako dowód zdjęcie skradzione ze strony jakiejś hodowli. Papier wszystko przyjmie, jak mówi przysłowie.

Co najczęściej powie nam sprzedający: Kot nie ma rodowodu, bo…

Powód 1. nie stać mnie na rodowód,rodowód podniósłby cenę kota

Rodowód kosztuje 30-40 złotych. Myślę, że to wystarczy, żebyście Państwo wyrobili sobie sami zdanie na temat jego wpływu na cenę kota. Jeśli kot ma być droższy o koszt wyrobienia rodowodu, to przykładowo przy cenie 1500 zł powinien kosztować 1470 zł. To różnica uwzględniająca cenę za wyrobienie kotu rodowodu.

Dwa koty birmańskie
fot. Shutterstock

Powód 2. był 6 (7, 8, liczby które tu padają są bardzo różne)

KAŻDY kot pochodzący z zarejestrowanej hodowli dostanie rodowód, nawet jeśli urodzi się bez nogi. Liczba kociąt nie ma tu żadnego znaczenia. W rodowodzie, jak napisałam wyżej, może być odnotowane, że kot z takiego czy innego powodu nie jest przeznaczony do hodowli, ale rodowód MUSI BYĆ.

Powód 3. sprzedającego nie stać na zakładanie hodowli 

Nie trzeba rejestrować przydomka hodowlanego, żeby legalnie rozmnożyć kota. Kupujecie Państwo kota z rodowodem, zapisujecie kota, i oczywiście siebie, do związku, po czym RAZ jedziecie na wystawę, na jeden dzień, żeby uzyskać licencję na dwa lata, bądź na DWA dni, jeśli licencja ma być dożywotnia.

Na wystawie kot nie musi nic wygrać. Musi być jedynie obejrzany przez sędziego w celu oceny budowy, zgodności ze standardem rasy i wykluczenia wad, o których wyżej pisałam. Czyli musi uzyskać ocenę doskonałą (Ex). Nieważne, z jaką lokatą, pierwszą czy ostatnią. Po tym możemy już kotkę kryć, i kocięta sprzedawać jako Pan/Pani X. Po prostu kot nie będzie miał przydomka hodowlanego i nie będziemy mogli się nim pochwalić. Będzie natomiast miał prawo do rodowodu.

W wielu kocich klubach czy stowarzyszeniach nie wymaga się licencji hodowlanej, wystarczy, że kot posiada rodowód, i nie ma w ogóle potrzeby wystawiania. Na pewno nie musimy zdobywać tytułów, żeby prowadzić legalną hodowlę. Hodowcy robią to, bo hodowanie jest swego rodzaju pasją. Staramy się hodować koty rasowe, by były jak najpiękniejsze, i wystawa jest testem naszych umiejętności. Poza tym, wystawy są doskonałą okazją do wymiany doświadczeń. No i nie da się ukryć, że zdobywanie przez kota tytułów jest potwierdzeniem ich „jakości”. Co staje się często elementem podnoszącym cenę, chociażby ze względu na koszty wyjazdów, nie wspominając już o prestiżu.

Kot patrzy w górę
fot. Shutterstock

Powód 4. żeby oupujący nie musiał go wystawiać (taka troska)

To jedna z największych bzdur, o jakich słyszałam. Rodowód do niczego nie zobowiązuje. Jest dokumentem, który potwierdza rasowość kota, możecie go Państwo włożyć do szuflady albo oprawić w ramkę i powiesić w widocznym miejscu do podziwiania. Nie zobowiązuje Państwa do absolutnie niczego. No może do zapamiętania oryginalnego imienia kota, bo najczęściej kot w nowym domu otrzymuje też nowe imię.

Powód 5. nie każdego stać na wydanie 1500 zł, a u mnie kot tańszy

Jeśli mi się spodoba, mogę swojego kota oddać nawet za darmo, ale nadal kot ma prawo do rodowodu. W rodowodzie zastrzeżenie, itp. Każdy ma prawo do dobrego serca, ale to nie znaczy, że kupujący ma dostać wybrakowany towar, bo wtedy nie ma to nic wspólnego z dobrym sercem, a sprzedający jest zwykłym oszustem manipulującym kupującym. Jak większość cen, tak i cena kota rasowego może podlegać negocjacjom. Znam osoby, które otrzymały kota rasowego za symboliczną złotówkę – ale nawet wtedy otrzymały kota z rodowodem.

Na koniec zostawiłam jeszcze jeden przypadek. Kot z zarejestrowanej hodowli bez rodowodu, „żeby był tańszy”. To już na szczęście rzadkość, ale ciągle się zdarza. Nie wolno zarejestrowanemu hodowcy wydawać kota bez rodowodu, nieważne są tu obostrzenia. Nie ma to być ksero, albo odpis. Ma być rodowód. Jeśli hodowca z przydomkiem proponuje Państwu tańszego kota w zamian za to, że nie da rodowodu, ja proponuję takiego hodowcę zgłosić do jego macierzystego klubu. Rodowód jest własnością i kartą identyfikacyjną naszego kota, i należy nam się w dniu odbioru razem z nim.

Nie zawsze warto oszczędzać

Oczywiście decyzja, jaką Państwo podejmiecie, należy do was, ale dobrze jest pamiętać o tym, że jej konsekwencje będą dla Was wiążące przez następne 15 lat. Koty bez rodowodu kuszą niższą ceną w stosunku do tych z hodowli, a pieniądz potrafi być bardzo twardym negocjatorem. Ale właśnie z powodu pieniędzy osobiście nie zdecydowałabym się na kupno kota, o którym będę musiała mówić, że „na pewno jest rasowy”.

Zresztą, obecnie koty rasowe bez rodowodu kosztują niemało. Cena takich kotów stale rośnie, i zaczyna być już nie tak bardzo dużo niższa od ceny kota rodowodowego. Jeśli rozłożymy różnicę w cenie na te 15 lat, to okaże się, że więcej dopłacamy do sprzętów, które zawsze przecież można wymienić, a z kotem to już niekoniecznie jest takie proste.

Ja kupując swoją kotkę też nie byłam do końca przekonana, czy będę chciała zakładać hodowlę. Ale szukałam takiej kotki i podpisałam taką umowę, żebym w każdej chwili mogła podjąć taką decyzję, jaka będzie mi odpowiadała. Wiązało się to z wyższą niż przeciętna ceną, ale nie żałuję ani jednej złotówki. Dzięki temu byłam osobą wolną w swoich wyborach, i uczciwą wobec mojego hodowcy. To miłe mieć poczucie, że postępuje się uczciwie. 

Autor: Dorota Szadurska, Hodowla Kotów Brytyjskich Agilis Cattus*PL