Trafiła do więzienia przez swojego kota. Mruczek nieźle ją urządził!

Czy to możliwe, by kot "pomógł" w aresztowaniu swojej własnej opiekunki? Jak się okazuje, mruczki są zdolne do wielu rzeczy!

To dopiero niezła wpadka! Bohaterka tej autentycznej historii trafiła do więzienia przez swojego kota. Jak to możliwe, że kot pomógł w aresztowaniu swojej własnej opiekunki? Okazuje się, że w Stanach Zjednoczonych wszystko jest możliwe…

Kocie futerko od zawsze (i chyba już na zawsze) stanowi nieodłączny element kocich domów. Chyba, że jesteś opiekunem łysego kotka – wtedy ten problem wyjątkowo cię nie dotyczy. Zdecydowana większość jednak musi nauczyć się picia „kawy z kłaczkiem” i blisko zakolegować się z rolką do ubrań. Kocia sierść ewidentnie posiada niezwykłe umiejętności teleportacyjne. Potrafi znaleźć się wszędzie i ciężko się jej pozbyć. To koci znak rozpoznawczy oraz ślad ich obecności. Czasami jednak… pojawia się naprawdę nie tam, gdzie trzeba.

Przykładem jest poniższa historia. Ostatnie wiadomości zza oceanu donoszą, że kocie futro może stanowić dowód w sprawie dotyczącej przestępstwa. Dobrze wiemy, że koty to niezłe psotniki i często krzyżują plany swoich ludzi. Przypadkowo albo zupełnie niechcący. Ten kot jednak zrobił coś więcej – pomógł oficerom FBI „wsadzić” swoją opiekunkę do więzienia. Musiała mu chyba ostro zaleźć za skórę…

zły kot
Fot. Shutterstock

Trafiła do więzienia przez swojego kota

Poszło o to, że opiekunka sprytnego kociego „donosiciela”, niezadowolona z rządów, które panują w Teksasie, postanowiła wyrazić swój sprzeciw, wysyłając listy z pogróżkami do polityków odpowiedzialnych za obecny stan rzeczy. Niespodziewanie ficerom śledczym przyszedł na pomoc… koci włos przyklejony do koperty z groźbami. To po nim udało się zidentyfikować autorkę „niebezpiecznych pocztówek”. Włos pasował do kota, kot pasował do opiekunki. Kobieta na podstawie tego dowodu została oskarżona.

Z teksańskim prawem nie ma żartów. Kobieta została skazana i trafiła do więzienia przez swojego kota, a mruczek do jej powrotu ma „wolną chatę”. Tylko co potem? Pewnie pójdzie z torbami! Póki co należy mu się laur sprawiedliwego obywatela.

No cóż… Gratulacje dla wydziału śledczego za wykrycie autora listów z pogróżkami, a kociej opiekunce radzimy więcej nie podpadać swojemu kotu, bo jak widać ma niezłe możliwości zemsty! Jak pokazuje powyższy przykład, kot może „wrobić” nas w niejedną szemraną sprawkę i ma na to wiele sposobów.

Autor: Nikoletta Parchimowicz