Gdy traktujesz kota jak dziecko…

Z miłością do kotów (podobno) nie da się przesadzić. Czasem jednak oznacza to, że zaczynasz traktować swojego pupila jak mieszkające z tobą… dziecko!

To teoretycznie nic złego… Nawet, jeśli niektórzy patrzą na ciebie jak na wariata 😉 Czy ciebie też to dotyczy? Oto 7 oznak świadczących o tym, że traktujesz kota jak dziecko.

Mówisz do kota zdrobniale i zmieniasz ton

„Gdzie moje futrzaste maleństwo?”, „Moje ty śliczności!”, „Idziesz jeść, mój puchaty maluszku?”. Jeśli nie tylko zwracasz się do pupila zdrabniając większość słów, ale także modulujesz głos, możesz być pewien, że to pierwsza oznaka traktowania mruczka jak dziecko. Ale również… wielka oznaka miłości. Kto by cię za to winił? Na pewno nie my! Trudno jednak przewidzieć, co pomyślą sobie na ten temat np. goście, którzy wpadli w odwiedziny…

Nazywasz siebie kocią matką

…i robisz to nie tylko w myślach. Powtarzasz do kota: „gdy matka wróci, będziemy się bawić”. Mówisz tak o sobie nawet podczas spotkań z przyjaciółmi. Aktywnie uczestniczysz w rozmowach matek: „sama mam włochatego malucha i wiem, jakie to trudne, gdy budzi cię nad ranem, ponieważ chce jeść…”

Chwalisz się znajomym, jakiego masz zdolnego futrzaka

Duma, jaką odczuwasz, gdy twoje „mruczące dziecko” wykona jakąś sztuczkę albo po prostu zacznie się myć, nie zna granic. Nie omieszkasz pochwalić się tym wśród znajomych. Regularnie uczestniczysz w wyścigach „kocich matek”: „Mój tak pięknie zjadł nową karmę, wcale nie musiałam się trudzić nad jej wprowadzaniem! Za to twój chyba bardzo grymasi…?” Nie przejmuj się – rywalizacja rodziców z innymi rodzicami to całkowicie normalna rzecz… nawet jeśli mówmy o kocich opiekunach 😉

W telefonie masz mnóstwo kocich zdjęć

Kotek tak słodko śpi, a więc robisz mu od razu kilkadziesiąt fotek. Kręcisz filmiki z jego pierwszych skoków z nową zabawką. Ogromna część zawartości twojego telefonu to mruczkowe zdjęcia, którymi chwalisz się przy każdej możliwej okazji. I w ogóle ci nie przeszkadza, gdy ktoś komentuje, że traktujesz kota jak dziecko.

Kiedy goście zachowują się za głośno, uciszasz ich…

…bo twój pupil właśnie zasnął. Jasne, że ma czas na wyspanie się w ciągu dnia, ale czy mu to wystarcza? Jako matka czujesz się odpowiedzialna, dlatego na wszelki wypadek każesz wyciszyć muzykę podczas imprezy i nie rozmawiać zbyt głośno. W końcu twój futrzasty maluch właśnie drzemie!

Nieustannie rozmawiasz z kotem

Jakby tych rozmów było mało, odnosisz się przy tym do siebie w trzeciej osobie, np.: „Matka miała ciężki dzień w pracy, a co słychać w kocim świecie?” Albo: „Kici kici, mamusia przygotowała kolację!” Nie przejmujesz się wcale, jeśli dzieje się to w towarzystwie innych osób. W końcu nie ma się czego wstydzić, że macie taką wspaniałą relację, pełną ciągłych dialogów! Ups, racja… Raczej twoich monologów 😉

Włączasz kotu bajki…

…lecz nim to zrobisz, pytasz mruczka, na co ma ochotę: „Co obejrzymy dziś? Tom&Jerry czy może Smerfy?”. Kiedy już wybierzecie seans, natychmiast zaczynasz komentować, co dzieje się na ekranie i przy okazji wyjaśniasz fabułę. „Czy widzisz, jak wilk goni myszkę?”. Cieszysz się, gdy futrzak wpatruje się w ekran wyraźnie zainteresowany, a czasem nawet westchniesz, niczym zmęczona i zarobiona mama: „Wreszcie mam chwilę spokoju!” 😉

Czy ty również traktujesz swojego kota jak dziecko?

Koniecznie daj nam znać w komentarzach!

Autor: Marta Martyniak