Na przekór przesądom – wywiad z Polą Gonciarz


O Tofiku, kocie, który potrafi szczekać i prowadzić rozmowy – opowiada Pola Gonciarz.

Fragment wywiadu z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 9(56)/2020. Z Polą Gonciarz rozmawia Paulina Król.

Zanim Pola się urodziła, w domu rodziców była już Kama, sznaucerka miniaturowa, która pilnowała maleńkiej Poli, jakby to było jej własne dziecko. Jeśli ktokolwiek odważył się podejść do wózka, Kama od razu groźnie warczała. Nowotwór krtani dwunastoletniej suczki spowodował, że rodzice postanowili ulżyć jej cierpieniu, ponieważ nie mogła już ani jeść, ani pić. I ta chwila, kiedy mama mówi małej Poli, że musi się pożegnać z pieskiem, bo on już nie wróci, pozostała Poli jako jedno z niewielu wspomnień o Kamie, wciąż wywołujących łzy wzruszenia.

Inny piesek, ale pluszowy, był nieodłącznym towarzyszem trzyletniej Poli na planie serialu „Na dobre i na złe”. Brała go ze sobą, bo wydawało się jej, że uśmiechną się jego smutne oczy i będzie szczęśliwszy. Do dziś wraz z trzema innymi ulubionymi maskotkami mieszka na strychu. Czas je nadwerężył, ale Pola ich nie wyrzuca, bo czuje, że mają w sobie jakąś magiczną moc.

Pies we wczesnym dzieciństwie, a potem jednak kot. Które zwierzaki bardziej Ci w duszy grają?

Kocham i psy, i koty. Na pyskach psów widać większe emocje. Kiedy ziejąc, pies wywala język, to ma się wrażenie, że się uśmiecha. Na powrót opiekuna cieszy się, jakby nie widział go sto lat. Psy są tak empatyczne, że lepiej niż ludzie potrafią odczytać smutek, złość, radość, szczęście, one to czują, wiedzą. To prawdziwa, czysta miłość. A kot popatrzy, jakby chciał powiedzieć: „OK, dobrze, że już jesteś”, i tyle. Wiadomo, że u kotów możliwości mimiczne są ograniczone, nie okazują też tak emocjonalnie swojego przywiązania, chociaż wykorzystują mowę ciała, tyle że oszczędniej. A kiedy ten dostojny, pozornie niedostępny kot nagle podchodzi pocieszyć swojego człowieka, to aż się serce raduje. Chciałabym mieć psa, kiedy tylko będę miała ku temu warunki, najchętniej kundelka ze schroniska. Obserwowałam te psy z bliska i widziałam w ich oczach, jak bardzo pragną normalnego życia.

Dziewięć lat temu uprosiłam mamę, żebyśmy przygarnęły kotka. Mama była za tym, aby na przekór przesądom wziąć pod opiekę czarnego mruczka. Wybrany przez nas okazał się diabłem wcielonym i mama trochę się przestraszyła. Zauroczył nas czarno-biały kociak ze stowarzyszenia My 3 Koty i Psy. Kiedy wzięłam go po raz pierwszy na ręce, od razu mnie podrapał, ale teraz jest jednym z najbardziej uczuciowych kotów. Zdarza mu się kogoś lekko ugryźć, ale tylko po to, by pokazać, że nie podoba mu się zbyt długie głaskanie. Tofik zachowuje się czasami jak pies. Lubię, kiedy nad ranem przychodzi do mnie i czekając na jedzenie, włącza swój motorek, potem daje z łebka w głowę i już wiadomo, że trzeba wstać i go nakarmić. Idzie później za mną do łazienki, do garderoby, cały czas cichutko pomiaukując, żebym się pospieszyła. Po schodach maszeruje pierwszy i pilnuje, żebym nie zboczyła z drogi. Natychmiast…

Ciąg dalszy wywiadu przeczytasz w magazynie „Mój Pies i Kot” – szukaj w sieci sklepów Biedronka!

Pola Gonciarz – wszechstronnie uzdolniona aktorka, tancerka (absolwentka szkoły baletowej) i piosenkarka; w 2019 roku na festiwalu w Opolu zachwyciła wykonaniem piosenki „Szepty i łzy” – zdobyła nagrodę dziennikarzy i fotoreporterów; popularność przyniosła jej rola Blanki, córki Wiktorii Consalidy, w serialu „Na dobre i na złe”.

Autor: Paulina Król