„Na jego widok pękło mi serce”. Poruszająca historia kota ze zmiażdżonymi łapkami

Ewa Potępa

Ewa Potępa

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Zmiażdżone łapki i niewyobrażalne cierpienie – tak w skrócie możemy opisać historię Bursztynka. Przyczyny obrażeń, których doznał, pozostają niewiadome. Niepewne są też rokowania dotyczące jego zdrowia.

Bursztynek kot ze zmiażdżonymi łapkami

fot. Facebook / @Kłobuckie koty do adopcji

Czy stanie na własne łapki? 

Mądry pyszczek i pełne cierpienia oczy. Kiedy pod koniec stycznia wolontariuszka z organizacji „Kłobuckie koty do Adopcji” znalazła sporego rudego kota, nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Jego przednie łapki były w opłakanym stanie – poszarpane, poranione, nie były w stanie utrzymać ciężaru kocurka. „Na jego widok pękło mi serce” – pisze w pełnym emocji poście na Facebooku. Nie zastanawiając się, czym prędzej przetransportowała kota do lecznicy. 

Ludzie o wielkim sercu 

Po dotarciu na miejsce okazało się, że przychodnia weterynaryjna tego dnia jest zamknięta. Na szczęście, jej właściciele zgodzili się przyjąć małego pacjenta. Gdy doktor zobaczył, w jakim jest stanie, nie wahał się ani chwili. Kotek natychmiast trafił na stół operacyjny. Zabieg był niezwykle skomplikowany i trwał parę godzin. Obie łapki okazały się zmiażdżone – w lewej brakowało palców, konieczne było amputowanie pozostałej części. Prawa łapka była w nieco lepszym stanie – po oczyszczeniu rany, udało się zostawić 3 palce oraz centralną opuszkę. Chociaż szanse są niewielkie, lekarz zrobił wszystko, by ocalić jak najwięcej – tak, by w przyszłości mogła służyć kotu do chodzenia. 

Nieznana historia 

Stan kota po operacji był ciężki, ale stabilny. Bursztynek – bo tak dostał na imię – został poddany antybiotykoterapii oraz otrzymał silne leki przeciwbólowe. To szczególnie ważne, ponieważ stan, w jakim trafił do lecznicy, wskazuje na to, że musiał żyć w niewyobrażalnym bólu przez całe dni, a może nawet i tygodnie. Na szczęście trafił na ludzi, którym jego los nie jest obojętny, i którzy postanowili zawalczyć o jego zdrowie. 

Historia Bursztyka i przyczyna jego obrażeń pozostają niewiadome. Być może próbował schronić się pod maską samochodu, a jego łapki wplątały się w pasek klinowy. Być może wpadł w zastawione przez kogoś sidła. Jedno jest pewne – kotek musiał znosić ogromne cierpienie przez długi czas.

Nie koniec złych wieści 

Mimo że pierwsza operacja poszła dobrze, konieczna okazała się reamputacja lewej łapki. Wyniki krwi kocurka też nie napawają optymizmem – ma anemię oraz podwyższone parametry wątrobowe. Jeśli w ciągu paru dni wyniki się nie poprawią, konieczna będzie transfuzja krwi. 

Dodatkowo test wykrył u Bursztynka wirus FIV (Feline Immunodeficiency Virus), zwany również kocim wirusem AIDS. Ta choroba zakaźna atakuje, i tak ogromnie już osłabiony, układ immunologiczny kota. 

Za parę dni kocurek będzie miał wykonane kolejne badania krwi. Na razie rokowania dotyczące jego dalszego zdrowia są bardzo niepewne. Jeśli tylko możecie, pomyślcie ciepło o Bursztynku – kocie o złotych oczach, który zniósł w swoim życiu tyle cierpienia.

Kłobuckie koty do adopcji

Wolontariuszka, która znalazła Bursztynka, należy do grupy „Kłobuckie Koty Do Adopcji”. Nie jest to jednak formalna organizacja, lecz oddolne działanie prywatnych osób o wielkich sercach, które poświęcają swój czas i energię pomocy bezdomnym kotom z Kłobucka i okolic. 

W tym momencie pod opieką Kłobuckich Kotów Do Adopcji pozostają 22 bezdomne koty: Lusia, Markiza, Szarlotka, Silver, Grey, Gumiś, Simba, Bajka, Jamajka, Pola, Gapcio, Kuleczka, Oleńka, Stefanek, Fabianek, Olinek, Książek, Romeo, Julia, Fabianek, Bursztynek, Franek. 

Organizacje, takie jak „Kłobuckie Koty Do Adopcji” utrzymują się głównie z datków prywatnych osób. Jeśli chcielibyście wspomóc ich działalność i wesprzeć leczenie Bursztynka, możecie to zrobić przez stronę: zrzutka.pl/fkuhvx

Wspierając takie inicjatywy, możemy pomóc dziesiątkom kotów, które dzięki środkom pozyskanych ze zbiórek mają szansę na lepsze życie. 

Pierwsza publikacja: 06.02.2024

Podziel się tym artykułem:

Ewa Potępa
Ewa Potępa

Miłośniczka dobrego jedzenia i podróży. Za punkt honoru stawia sobie pogłaskanie każdego napotkanego kota. W poprzednim życiu była Pandą Wielką.

Zobacz powiązane artykuły

12.02.2024

„Dbajcie o odpowiednie zabezpieczenie domu”. Kot utknął w ścianie podczas remontu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Kot o imieniu Chichi utknął w ścianie między pierwszym a drugim piętrem. Szybka interwencja strażaków uratowała go z opresji.

kot utknął w ścianie

undefined

Nie żyje kot wyrzucony z pociągu. Internauci żądają zwolnienia konduktorki

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Historia Twixa – kota wyrzuconego z pociągu – poruszyła tysiące ludzi. Społeczność internetowa domaga się zwolnienia konduktorki. 

konduktorka wyrzuciła kota z pociągu

undefined

Wszystkie łapki na pokład! O marynarzu Olim, który jest… kotem

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Chociaż nie wygląda jak typowy marynarz, to swoim doświadczeniem mógłby obdzielić niejednego aspirującego adepta sportów wodnych. Pływa od ponad pięciu lat, uczestniczył w rejsie przez morze Tasmana do Nowej Zelandii, a ostatnio wziął udział w znanych na całym świecie regatach Rolex Sydney Hobart Yacht Race. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Oli jest… kotem.

kot oli na pokładzie

undefined

null

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter i otrzymuj raz w tygodniu wieści ze świata kotów!

Zapisz się