Co w pyszczku boli?

O chorobach jamy ustnej kotów mówi lek. wet. Katarzyna Jodkowska.

Jakie objawy sygnalizują, że u naszego podopiecznego dzieje się coś złego w jamie ustnej?

Niejedzenie przez kota suchej karmy lub połykanie jej w całości, zaczerwienione i krwawiące dziąsła, nieprzyjemny zapach z jamy ustnej, ślinienie, brak troski o codzienną higienę (kot się nie wylizuje).

Na jakie choroby jamy ustnej narażone są nasze mruczki?

Najczęstszym problemem kotów domowych jest zapalenie przyzębia, które dotyka ponad 75 proc. zwierzaków liczących powyżej trzech lat. Dosyć często występują również typowe dla kotowatych choroby o podłożu immunologicznym, autoagresywnym: odontoklastyczne nadżerki przyszyjkowe i plazmocytarne zapalenie jamy ustnej.

Co wywołuje choroby przyzębia?

Duży wpływ mają tu bakterie bytujące w osadach i kamieniu nazębnym. Często przyczynia się do ich występowania zaburzenie odporności miejscowej, a także infekcje wirusem białaczki kociej, zakaźne zapalenie otrzewnej czy koci katar. Oprócz tego pewną rolę odgrywają też nieprawidłowe żywienie i stres.

Jakie niebezpieczeństwa niesie z sobą chora jama ustna?

Chory ząb czy chore przyzębie to nie tylko problem kosmetyczny, ale i zdrowotny. Jest ponad 70 różnych bakterii, które z każdym łykiem śliny, z każdym kęsem jedzenia, przedostają się do organizmu i uszkadzają organy wewnętrzne: wątrobę, nerki, mózg, płuca.

U podłoża niewydolność nerek, wątroby czy problemów z chodzeniem u starszych kotów często leżą nieleczone choroby  jamy ustnej.

Mały kotek trzyma szczoteczkę do zębów
fot. Shutterstock

Czy można kota ustrzec przed zapaleniem przyzębia?

Aby zapobiec rozwojowi choroby przyzębia, odkładaniu się płytki bakteryjnej, a w konsekwencji kamienia nazębnego, należy dbać o prawidłową higieną jamy ustnej. Polega ona nie tylko na szczotkowaniu zębów, ale także na podawaniu specjalnych przekąsek oraz karmy.

Co zrobić, jeżeli u naszego kota wystąpi już zapalenie?

Należy skontaktować się z lekarzem, który oceni stan jamy ustnej i zdecyduje, czy konieczne jest przeprowadzenie zabiegu sanacji jamy ustnej – czyli jej uzdrowienia.

Weterynarz ogląda kotu zęby
fot. Shutterstock

Na czym on polega?

U kotów, na których zębach występuje kamień i widoczne osady nazębne, usuwa się je w sposób mechaniczny (zwykle metodą ultradźwiękową) i poleruje korony zębów. Można również położyć na zębach lakier ochronny powodujący, że przestaną one być nadwrażliwe. Niekiedy trzeba usunąć niektóre zęby, ponieważ chory ząb (zaawansowana paradontoza, ubytki nadżerkowe) jest zawsze źródłem infekcji dla organizmu.

W zależności od ilości kamienia nazębnego zabieg trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu minut i przeprowadzany jest w znieczuleniu ogólnym. Trzeba oczywiście doliczyć czas na przygotowanie zwierzaka do zabiegu i wybudzanie ze znieczulenia.

Czy znieczulenie ogólne może zagrażać naszemu pupilowi?

Środki, które stosujemy, są na tyle bezpieczne, że ryzyko jest ograniczone do minimum. Przed zabiegiem powinno się wykonać ogólne badanie krwi oraz badanie kardiologiczne w celu wykluczenia schorzeń mających wpływ na przebieg znieczulenia.

weterynarz usuwa kotu kamień nazębny
fot. Shutterstock

Czy to prawda, że nie powinno się łączyć zabiegów chirurgicznych np. sterylizacji czy operacji usunięcia guzków gruczołu mlekowego ze zdejmowaniem kamienia nazębnego?

Nie można łączyć zabiegów czystych z brudnymi, ponieważ istnieje duże ryzyko zakażenia. Na przykład operacja guza sutka jest zabiegiem wykonywanym w czystości chirurgicznej i jeśli dodatkowo wykonalibyśmy czyszczenie jamy ustnej, istniałoby niebezpieczeństwo, że może dojść do zakażenia rany bakteriami, które przeniosły się z jamy ustnej. Groziłoby to posocznicą, z której bardzo ciężko pacjenta uratować.

Dzieje się tak dlatego, że podczas znieczulania kota mamy do czynienia ze stresem anestezjologicznym (spada odporność organizmu) i stresem chirurgicznym (odporność nie działa również w miejscu operowanym). Jeśli w tym momencie zdejmiemy kamień nazębny, to bakterie, które dostaną się do krwioobiegu umiejscowią się tam, gdzie będzie im najlepiej.

W ten sposób może powstać ropień lub bakterie, które mogą roznieść się po całym organizmie, co może spowodować śmierć pacjenta. Dodatkowo swoje robi też czas, każde przedłużenie zabiegu zwiększa bowiem ryzyko powikłań pooperacyjnych i w konsekwencji może doprowadzić do śmierci.