Dlaczego koty jedzą myszy? Czy powinniśmy im na to pozwalać?


Sprawdź, dlaczego natura postawiła mysz na drodze kota i jakie wynikły z tego konsekwencje.

Kot i mysz to para nierozłączna. Utwierdzają nas w tym wszystkie bajki, kreskówki, kawały, reklamy, literatura. W naszych głowach kot wraz z myszą stanowią duet nierozłączny niczym czarny kot i pech. O kotach krąży mnóstwo mitów. Czy to kolejny? Nie tym razem! Ten stereotyp znajduje potwierdzenie w rzeczywistości. Nie jest to jednak przyjaźń, a fragment większego łańcucha pokarmowego. Dlaczego koty jedzą myszy? Odpowiedź znajdziecie poniżej!

Koty nie są weganami

Koty są stuprocentowymi drapieżnikami. Tak, nawet piecuch leżący na zmianę na sofie lub na kaloryferze, jest w głębi duszy myśliwym i powinien żywić się mięsem. Nawet w nim instynkty zawsze wezmą górę i nigdy nie zostaną do końca wygaszone. A co dopiero u kota wychodzącego! Większość jego wolnego czasu zajmuje polowanie na różne ofiary, głównie na myszy. Dorosły kot żyjący na wolności zjada ok. 10 myszy dziennie. Dlaczego mruczki „uwzięły się” właśnie na te gryzonie? Mają ku temu ważne powody.

Dlaczego koty jedzą myszy?

Myszy to tauryna. W tych małych gryzoniach znajduje się nawet pięć razy więcej tego aminokwasu niż np. w wołowinie. A tak się składa, że jest on niezbędny do funkcjonowania kociego organizmu. Czy znasz już zatem odpowiedź na pytanie: dlaczego koty jedzą myszy? Po prostu to właśnie ich mięso jest dla nich najzdrowsze. Bez tauryny kot nie może poprawnie funkcjonować, a małe kocięta prawidłowo się rozwijać. Jej niedostatek to ryzyko poważnych dolegliwości, a nawet śmierci kota…

co powinien jeść kot
Fot. Shutterstock

Idealny posiłek

  • Poza niezbędną tauryną, wraz z myszą kot otrzymuje odpowiednio zbilansowany posiłek. Rozmiar ofiary idealnie zaspokaja koci apetyt – koty nie jedzą na zapas, są w stanie zjeść tylko tyle, ile zmieści ich mały żołądek. Mysz wydaje się w sam raz.
  • Koty jedzą całe tuszki, nic nie zostawiając z małego gryzonia. W ten sposób zaspokajają także pragnienie, bo mruczki większość niezbędnej dla swojego organizmu wody pobierają z posiłków.
  • Myszy pozwalają dostarczyć odrobinę węglowodanów, które znajdowały się w mysim przewodzie pokarmowym. Więcej węgli niż w przewodzie pokarmowym swojej ofiary koty tak naprawdę nie powinny przyjmować. Żołądek i tak jest najczęściej zostawianym i niezjadanym fragmentem.

Coś więcej niż składniki odżywcze…

Kotu zdecydowanie bardziej smakuje to, co… ucieka. Dlatego, jeśli mruczek marudzi przy jedzeniu karmy, zastosuj trik z chowaniem jej, lub z wprawianiem jej w ruch. To naprawdę działa! A wracając do gryzoni. Dlaczego koty jedzą myszy? Poza tym, że są dobrze zbilansowanym posiłkiem dla kota, to ich atrakcyjność wzrasta z takiego powodu, że mysz ma tendencję do… uciekania. Gdyby tego nie robiła, to kto wie, czy koty interesowałyby się nią wtedy w równym stopniu.

kot i mysz
Fot. Shutterstock

Ale dlaczego koty męczą myszy przed zjedzeniem?

Jak się okazuje, mają ku temu ważniejsze powody niż tylko chęć zabawy i podkręcania łowieckich emocji. Zmuszając mysz do intensywnej walki o życie, kot wpływa na wytwarzanie w mysim organizmie kwasu mlekowego – podobnie jak ma to miejsce w naszych mięśniach podczas długiego biegu czy treningu. Ponieważ ów kwas ma dla kotów odżywcze i smakowe walory taka „wymęczona mysz” jest dla nich wartościowszym posiłkiem. Dla nas to okrutne, ale kotu takie działanie podpowiada jego instynkt.

Nie ma większego sensu odratowywanie takiej zdobyczy. Kot prawdopodobnie zadał jej już śmiertelny cios. O co chodzi? Przecież ofiara wciąż żyje? Powodem jest bakteria, która występuję w ślinie większości kotów. Ta bakteria to Pasteurella. Wywołuje ona apasterelozę. Jeśli zwierzę nie dostanie natychmiast leku, po 48 godzinach i tak pada martwe, nawet jeśli uda mu się uciec przed kocim prześladowcom.

kot i myszy
Fot. Shutterstock

Koty od zarania dziejów polowały na gryzonie i tym samym przysługiwały się ludzkim domostwom. Broniły zbiorów i zapasów przed nieproszonymi gośćmi. Natura tak doskonale to zorganizowała, że myszy stały się przy okazji najlepiej zbilansowanym posiłkiem dla mruczków, a dodatkowo pozwalały im realizować ich łowcze zapędy i osiągać satysfakcję z udanego polowania. Nie powinniśmy zabraniać naszemu kotu polowania na myszy. Jedyną przesłanką jest jego bezpieczeństwo. Jeśli mamy podejrzenia, że myszy są w naszej okolicy trute, bądźmy uważni. Zatruć może się także i nasz pupil.

Jeżeli nasz kot nie ma możliwości wychodzenia na dwór i dojadania „na mieście”, wtedy my musimy zapewnić mu pełnowartościową karmę, bogatą w taurynę i inne niezbędne dla kociego zdrowia składniki. Zapomnijmy o tanich i popularnych karmach z marketu. Badania dowiodły, że nie dość, że nie zawierają tauryny, to dodatkowo zwiększają jej wydalanie z organizmu.

Autor: Nikoletta Parchimowicz