Goryl adoptował kocięta. Nie uwierzysz co się stało


Brzmi jak bajka, ale nią nie jest. Goryl naprawdę adoptował dwa kocięta. Rzecz miała miejsce w Kalifornii.

Na imię ma Coco i jest bardzo nietypową małpą. Goryl adoptował kocięta i stał się dla nich zastępczą, ukochaną i troskliwą mamą.

Goryl który mówi

Coco to samica goryla, mieszkająca w The Gorilla Foundation w Woodside (Kalifornia). Urodziła się w niewoli, w zoo w San Francisco. Zdobyła sławę jako małpa, która potrafi posługiwać się zmodyfikowanym językiem migowym do komunikacji z ludźmi. Od wczesnego dzieciństwa obcowała z ludźmi, którzy do niej mówili. Rozumie około 2 tysięcy słów mówionej angielszczyzny oraz zna około 1 tysiąca znaków migowych. Wyróżnia się też niezwykłym poziomem empatii. Mówi, że wstydzi się za ludzi i ich okrucieństwo. Na pytanie, dokąd idą goryle po śmierci, odpowiada „do wygodnej dziury, cześć”.

Małpia miłość

Coco skończyła 44 lata. Jej trenerka i opiekunka, Francine Patterson, zauważyła że Coco od pewnego czasu stała się osowiała i wyraźnie smutniejsza. By poprawić humor swojej podopiecznej, zaprowadziła ją do… małych kociąt. Coco najpierw popatrzyła na kocięta, wybrała dwa z nich, które później z wielką delikatnością brała na ręce i tuliła do siebie. Wkrótce pozwalała im wchodzić sobie na głowę. Ściślej mówiąc, Coco poprosiła, by posadzono jedno z kociąt na jej głowie. Była wyraźnie uszczęśliwiona.

Goryl adoptował kocięta i pokonał depresję

Od pewnego czasu słowo „dziecko” często pojawiało się w rozmowach z Coco. Mieć własne dziecko – to było jej największe marzenie, którym chętnie dzieliła się z opiekunami. Migała, że pragnie miłości, bliskości i czułości. Opiekunowie postanowili uszczęśliwić  Coco. Zrobili dla niej specjalną lalkę-gorylątko, ale dopiero pojawienie się kociąt zaspokoiło jej instynkt macierzyński. Coco powiedziała w wyuczonym języku migowym, że adoptowała dwa kociaki. „To są teraz moje dzieci, ponieważ nie mam własnych”. I zrobiła grymas, który w małpim języku jest odpowiednikiem naszego szerokiego uśmiechu od ucha do ucha.

Z Coco pracuje na stałe zespół psychologów i trenerów. Wszyscy są zgodni, że Coco jest doskonałą opiekunką dla adoptowanych przez siebie mruczków. Dwa kocięta nie są jej pierwszymi podopiecznymi. Wcześniej Coco miała już jednego kotka, który niestety zginął potrącony przez samochód. Rozpaczała, dając znać w języku migowym „płaczę z żalu”.

Cóż, małpy są czasem bardziej ludzkie od ludzi.

Autor: Joanna Nowakowska