Bezdomna kotka nie chciała jeść karmy. Zanosiła ją w nieznanym kierunku…

Co bezdomna kotka robiła z jedzeniem, które otrzymywała od wolontariuszki? Dlaczego go nie jadła, choć była głodna? Gdzie je zanosiła?

Nie wszystkie koty mają dom. Niektóre żyją na wpół dziko w miastach, czy na wsiach. Koty te muszą samodzielnie zadbać o swój byt. Nie zawsze jest im łatwo, dlatego z pewnością liczą na dobrych ludzi, którzy od czasu do czasu poratują je pełną miseczką. Ta bezdomna kotka i jej poruszająca historia stanowi dowód mądrości i miłości, przepełniającej małe kocie serduszko i tego, jak ważna jest pomoc człowieka…

Choć była głodna, nie jadła karmy…

Wszystko wydarzyło się w Korei, gdzie na ulicach nie brakuje bezpańskich zwierząt. Jednej z mieszkanek miasta nie był obojętny los kotów i dokarmiała je w miarę swoich możliwości. Żaden z mruczków nie gardził posiłkiem, poza jedną rudo-białą kotką. Co więcej, wolontariuszka zauważyła, że ta zdecydowanie bardziej interesuje się woreczkami z karmą, w których kobieta przynosiła jedzenie, zamiast samym jedzeniem. Choć była głodna i zaniedbana, to nie chciała jeść smakołyków z miseczki. Jej jedynym celem było otrzymanie torebeczki z karmą i wyniesienie jej w nieznanym kierunku.

Gdzie bezdomna kotka zanosiła jedzenie?

To niecodzienne zachowanie zainteresowało kobietę, która dokarmiała uliczne koty. Nic dziwnego, gdyż bezdomna kotka zachowywała się odmiennie od wszystkich innych mruczków, które po prostu od razu zjadały posiłek. Co robiła z torebeczkami z jedzeniem? Gdzie je zanosiła? Tajemnica w końcu się wydała…

Po małym dochodzeniu okazało się, że kotka ma się o kogo troszczyć. Jedzenie w woreczkach trafiało do jej dziecka… Kocia mama sama wstrzymywała się od posiłku, dopóki jej mały rudzielec nie najadł się pierwszy. Z troską obserwowała go podczas posiłku. Tym niemniej, wszystko stało się jasne. Bezdomna kotka zanosiła torebeczki z jedzeniem swojemu uroczemu rudemu maluchowi.

Rozczulająca historia

Nie wiemy jak was, ale nas bardzo wzruszyła ta opowieść. To cudowne, jak kocia mama troszczyła się o swoje potomstwo. Niestety, mały kociak był jedynym, który przeżył z całego miotu. Nic dziwnego, że jego mama skupiła na nim całą swoją uwagę.

Na szczęście ta opowieść ma szczęśliwe zakończenie. Los kociej rodziny rozczulił nie tylko nas, ale i Koreankę, która postanowiła zaadoptować kocią mamę, oczywiście razem z jej maleństwem. Kotka otrzymała imię Dong Suk i wraz z maluchem udało jej się zaadaptować do nowych warunków. Teraz wspólnie cieszą się ciepłym i bezpiecznym domem.

Szczęśliwe zakończenie

Wspaniale, że tej małej kociej rodzince udało się odmienić swój los. Niestety, nie każdemu bezdomnemu zwierzakowi jest pisany tak szczęśliwy scenariusz. Nawet jeśli nie da się zaadoptować wszystkich bezpańskich kotów, to w miarę możliwości powinniśmy się nimi opiekować i pomagać schroniskom oraz domom tymczasowym, a przede wszystkim wspierać programy kastracyjne, by na ulicach było mniej bezdomnych zwierząt.

Rudej kociej rodzinie z całego serca życzymy szczęśliwego życia w swoim nowym domu!

źródło: www.godupdates.com

Autor: Nikoletta Parchimowicz