Teleweterynaria – czy to ma sens?


Czy da się leczyć na odległość i czy warto rozważać zdalne konsultacje zdrowia naszych kotów?

Telemedycyna to dziedzina wysoko rozwinięta na Zachodzie i coraz śmielej wkraczająca do Polski: często korzystamy z lekarskich porad online. Zupełną nowością w naszym kraju jest natomiast teleweterynaria..

Na czym polega teleweterynaria?

Teleweterynaria działa w zasadzie identycznie jak znana nam telemedycyna ludzka. Po umówieniu się na konkretną godzinę, opiekun odbywa rozmowę video z weterynarzem lub ewentualnie – na czacie. Może także przesłać odpowiednie dokumenty: wyniki badań, zdjęcia rentgenowskie lub USG swojego kota, zaś dyżurujący weterynarz ma do nich dostęp. Taką usługę uzyskuje się najczęściej w ramach wykupionego mruczkowi pakietu, a do dyspozycji mamy nie tylko konsultacje z lekarzem, lecz często również behawiorystą czy dietetykiem zwierzęcym.

Kiedy teleweterynaria ma sens?

Brzmi idealnie? Niestety, nie w każdym przypadku teleweterynaria się sprawdza. Nic nie zastąpi badania pacjenta, którego nie da się przeprowadzić zdalnie. Jeśli jednak potrzebujemy porady, konsultacji, analizy wyników badań kota – często rozmowa online z weterynarzem jest dobrym rozwiązaniem. Sprawdza się z pewnością także w przypadkach, gdy mieszkamy z bardzo bojaźliwym mruczkiem, u którego stres związany z wizytą u lekarza jest zdecydowanie wyższy niż u jego kocich kolegów. Jeśli jesteś chory, a potrzebujesz pilnej konsultacji dla twojego pupila – również możesz pokusić się o takie rozwiązanie.

Niewątpliwą zaletą teleweterynarii jest również możliwość zaplanowania wydatku. Konsultacja online (lub cały pakiet) to z góry określona kwota, a decydując się na nią, masz świadomość ponoszonych kosztów. Ze stacjonarnymi wizytami bywa równie – wiele zależy od wdrożonych na miejscu środków, które decydują o finalnej opłacie za konsultację.

O ile kwestia porad dietetycznych online nie budzi wątpliwości, o tyle z dużą dozą ostrożności podchodzimy do konsultacji behawiorystycznych. Behawiorysta, aby pomóc w konkretnej sytuacji, powinien odwiedzić dom opiekuna, poznać zarówno jego, jak i kota, obserwować codzienne zachowania oraz otoczenie. Na tym opiera się jego praca.

Kto zyskuje na teleweterynarii?

Co ciekawe, na poradach weterynaryjnych online zyskują nie tylko mruczki i opiekunowie, ale także… weterynarze. Na Zachodzie specjaliści posiłkują się tą metodą w codziennej pracy, mając swoich stałych, stacjonarnych kocich czy psich pacjentów. Czasem futrzaki muszą odwiedzić ich osobiście, a czasem konsultują konkretny przypadek zdalnie. Oznacza to, że telemedycyna dla zwierząt to w uzasadnionych przypadkach częściowe rozładowanie kolejek w przychodniach i więcej czasu dla pacjenta (odpada czas związany z wyciągnięciem kota z transportera, umieszczeniem go tam z powrotem i bieganiem za nim po gabinecie w trakcie wizyty, co zdarza się często 😉 ). Musimy jednak pamiętać o tym, że często wizyta u lekarza weterynarii jest konieczna. W wielu przypadkach specjalista jest w stanie pomóc mruczkowi tylko w przychodni, ponieważ badanie pacjenta wciąż stanowi podstawę w diagnozowaniu i leczeniu.

Co sądzicie o teleweterynarii? Czy wykupilibyście pakiet dla swojego kota i czy taki sposób kontaktu z weterynarzem ma według was sens? Dajcie znać w komentarzach!

Autor: Marta Martyniak