Co takiego myślą o nas koty?


Kim jesteśmy dla swych ukochanych milusińskich? Rodzicami, sługami, a może nieudaną wersją innych kotów? A może jeszcze kimś innym? Dowiedz się, co takiego myślą o nas koty!

Co takiego myślą o nas koty? To pytanie zaprząta myśli niejednego kociarza. Odpowiedzi na nie jest wiele. Jedne bardziej prawdopodobne, inne mniej. Niektóre nam się podobają, a inne niestety nie do końca. By dowiedzieć się prawdy, będzie trzeba z pewnością przeprowadzić jeszcze wiele badań i obserwacji. Na chwilę obecną podejrzewamy, iż dla mruczków jesteśmy jak…

1. Ukochany rodzic

Traktujesz mruczki jak swoje dzieci? Chciałbyś, aby i one darzyły cię uczuciem mogącym połączyć dziecko z rodzicem? Jest na to szansa. Aczkolwiek naukowcy mają różnorakie zdania na ten temat. Jedni mówią, że taka więź jest tylko i wyłącznie wytworem naszej wyobraźni. Inni natomiast uważają, że mruczki darzą nas przywiązaniem związanym z poczuciem bezpieczeństwa. A poczucie bezpieczeństwa to podstawa więzi dziecka z rodzicem. Jak się okazuje – kot potrafi tworzyć podobną więź ze swoim opiekunem.

2. Nieporadny kot

Jaki rodzic, jaki opiekun!? Kot widzi w tobie drugiego (wielkiego) kota, którego często zupełnie nie rozumie. Wielkie koty jedzą zielone (tfu), nie robią do piachu, myją się śmierdzącymi specyfikami, co więcej – malują pazury! Do tego wszystkiego zamykają drzwi i kolekcjonują kupy małego kota. Wielkie koty zbudowane są z wielkich dziwactw. Ale koty to koty, dlatego trzeba je ugniatać, trzeba się o nie ocierać, trzeba im mrugać i trzeba na nie prychać, gdy przekraczają kocie granice.

3. Kapłan z klasztoru

Mruczki w wielu regionach i kulturach uważane są za mistycznych łączników z „tą drugą stroną”. Tajlandia, Cypr, Grecja, Egipt, Birma – to tylko niektóre miejsca, gdzie „święte koty” mogły swobodnie obnosić się ze swoją świętością i żyć w najważniejszych miejscach dla ludzkiej duszy – świątyniach czy klasztorach. Być może dzisiejsze mruczki dalej myślą, że są w takim właśnie uświęconym miejscu, a my jesteśmy tego miejsca kapłanami? Jeśli tak uważają, to nie mają zbyt wysokiego mniemania o tych kapłanach i traktują ich raczej niczym sługów – a siebie? Siebie jako owe świętości!

4. Faraon bez tronu

Koty są z nami od około 10 tysięcy lat. Nie, nie zostały udomowione, nie zostały okiełznane, nie zostały zagonione do pracy. Same stwierdziły, że bliskość człowieka może im się opłacać. Ludzie kolekcjonowali zboża, papirusy – wszystko to chciały zjadać gryzonie. A koty, znane ze swej dobroduszności, postanowiły pomóc kontrolować ich liczebność. Ludzie zakochali się w mruczkach – nic dziwnego. W ich urodzie i dostojności. Tak oto koty trafiły na dwory faraonów i cieszyły się tam niemałym uznaniem. Koty mieszkają w naszych salonach współcześnie – wciąż mogą myśleć, że jesteśmy jakimiś władcami. Czegoś tam, obojętne czego! Nieco zubożałymi, ale jednak władcami. Tylko dlatego godzą się z nami przebywać. Chcą liznąć (i to dosłownie) ludzkiej władzy.

Co takiego myślą o nas koty?

No cóż… Jaka jest prawda? Tego nie wiemy i być może w ogóle się nie dowiemy. Możemy jedynie przypuszczać, spekulować, domyślać się i snuć teorie. Jedno jest pewne. Kotom jest wszystko jedno, co my myślimy na temat tego, co one myślą o nas…

Autor: Nikoletta Parchimowicz
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments