Na topie

Czy pomaganie kotom to też felinoterapia?

"Zwierzęta są jak lekarstwa, które nie posiadają skutków ubocznych" - Mawia Dr Edward Creagan, Onkolog w Mayo Clinic w Rochester. Zwierzę...

„Zwierzęta są jak lekarstwa, które nie posiadają skutków ubocznych” – Mawia Dr Edward Creagan, Onkolog w Mayo Clinic w Rochester.

Animaloterapia, zooterapia – zwierzę stanowi pomost, po którym terapeuta dociera do pacjenta i wspomaga go w procesie terapeutycznym. W Polsce do takiej terapii używane są z powodzeniem psy, koty i konie. Na świecie także delfiny, osły i muły.

Niżej prezentujemy wybrane fragmenty ciekawego artykułu autorstwa Marty Sikorskiej Łyś i Marty Stasiełowicz (źródło), który zainspirował nas do rozwinięcia tematu i pytania o to, czy pomaganie zwierzętom to też forma zooterapii?

Dlaczego zwierzę może leczyć?

Nie obchodzi go nasz wygląd. Czy czujemy się za grubi, za chudzi – nie ma to dla niego znaczenia, bo z nikim nas nie porównuje. Jest wiernym towarzyszem, który trwa przy nas w zdrowiu i chorobie. Nie dba o to, jakie mamy wykształcenie, czy i jakie szkoły ukończyliśmy, jaką mamy pracę, jakie zajmujemy stanowisko. Nie ocenia nas przez pryzmat naszych przekonań i poglądów. Wybacza nasze błędy. Przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Nie musimy być przy nim idealni i doskonali. Akceptuje nas. Kto? Zwierzę. 

Daje nam często to, co trudno nam otrzymać od innych osób. To, czego szukamy, czego potrzebujemy, by po prostu czuć się dobrze i bezpiecznie.  Zwierzęta dają nam możliwość doświadczenia bezwarunkowej więzi. Takiej, w której osobiste granice ulegają rozmiękczeniu, kurczy się dystans i zamazuje odrębność. Dzięki nim doświadczamy pewnego rodzaju gotowości do „współbycia” z drugą istotą. W zasadzie ludzie, jako gatunek nie „budują” więzi ze zwierzętami, czy też ze sobą nawzajem. Więź, bycie związanym, poszukiwanie więzi jest dla nas sprawą fundamentalną, naturalną, wrodzoną. Co prawda, nie odczuwamy tego tak żywo, na co dzień – w procesie uspołecznienia i tworzenia się kultur nauczyliśmy się racjonalizować, dewaluować, a w efekcie ignorować naszą relację z innymi istotami. Zwierzęta na nowo nam ją uświadamiają i każą nam pamiętać, kim naprawdę jesteśmy. 

Kot – urodzony terapeuta

Felinoterapia jest stosunkowo młodą odmianą animaloterapii.  Przez wzgląd na niezależny charakter kotów, nie są one specjalnie przygotowywane, jak na przykład w przypadku psów-terapeutów.

 Wykorzystuje się tu naturalne kocie właściwości, a terapia ma w zasadzie wyłącznie kontaktowy charakter. Dobiera się do niej koty spokojne, nie okazujące agresji, chętnie nawiązujące kontakt z człowiekiem, lubiące głaskanie, takie, które nie boją się hałasu, dobrze znoszą podróże i nie stresują się z powodu dużej ilości osób w otoczeniu.

Koty są wykorzystywane w terapiach wszystkich grup wiekowych, ponieważ nie wymagają dużego wysiłku fizycznego. Głaskanie zwierzęcia, jego monotonne, głębokie mruczenie i rozmaite kocie zaśpiewy wpływają  kojąco na osoby nerwowe.  Wpływa to na obniżenie ciśnienia, cholesterolu i trójglicerydów we krwi, a co za tym idzie – redukuje ryzyko chorób układu krwionośnego (np. ryzyko zawału spada o 3 procent). Koty mogą pomóc w uśmierzaniu bólu, gdyż wyczuwają bolesne miejsca na ciele i układają się na nich- ma to związek z tym, że sierść kota jest najonizowana ujemnie, a chore miejsca dodatnio. Zdarza się, że felinoterapia w przypadku dzieci autystycznych jest znacznie bardziej skuteczna niż dogoterapia.

Bezpośredniość i hałaśliwość psa bywa dla tych dzieci  zbyt silnym i w efekcie negatywnym doznaniem. Na podobnej zasadzie koci terapeuta może mieć wpływ na leczenie dzieci z ADHD, upośledzonych umysłowo, czy osób psychicznie chorych. Jego delikatność i nienarzucający się sposób bycia często bardziej odpowiadają osobom o wrażliwej i zaburzonej psychice. Felinoterapia wykorzystywana jest również, jako metoda wspomagająca leczenie osób starszych.  

Pozytywy kontaktu z kotem

Jest ich mnóstwo. Dotyk i ciepło kota dostarczają bodźców pobudzających ludzki organizm do wydzielania oksytocyny i serotoniny, a w efekcie poprawiających samopoczucie i działających przeciwdepresyjnie. Kontakt ze zwierzęciem zmniejsza poczucie alienacji i wykluczenia ze społeczeństwa. Pomaga budować trwałe i głębokie więzi emocjonalne. I choć kotów nie wyprowadzamy (raczej) na spacery, mogą one otwierać nas na innych ludzi – czy to w świecie realnym czy wirtualnym, a często łącząc je oba. Kociarz potrafi rozmawiać o kotach godzinami. Koty są jednym z najczęstszych tematów zdjęć i filmów publikowanych w sieci, w tym sczególnie na portalach społecznościowych.

Czy pomaganie kotom to też felinoterapia?

Wspomnijmy jeszcze o jednej aktywności związanej z kotami, a o której raczej nie myśli się w kategoriach felinoterapii. Angażowanie się w pomoc kotom bezdomnym i wolno żyjącym – dostarcza pozytywnych emocji, angażuje czas i energię, daje w zamian chwile szczęścia i wymierne efekty, sukcesy, których często zbyt mało mamy w innych dziedzinach życia. Lubimy pomagać, czujemy się lepszymi ludźmi. Prawda, zdarzają się też porażki – zwierzę wraca z adopcji albo choruje i umiera – ale to też nauka radzenia sobie z negatywnymi przeżyciami i emocjami: odchodzeniem, przemijaniem, śmiercią.

Karmiciele kotów podwórkowych to często starsze osoby, kobiety ale i mężczyźni, czasem mają własne koty w mieszkaniu, czasem ich podopieczni to wyłącznie koty piwniczne. Niezależnie od pogody, formy fizycznej, stanu zdrowia, czują się odpowiedzialni za dokarmiane zwierzęta – pokonują ból, niechęć i – idą do „swoich” kotów, bo one czekają na napełnienie misek, potrzebują ludzi, a ludzie potrzebują ich. Popatrzmy na piwniczne koty łaskawszym okiem – to naturalni koci terapeuci.

Pomagając kotom – pomagamy sobie. 

 

Chcesz oceniać i komentować?
Dołącz do nas – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *