Co za dużo, to niezdrowo. Czym jest przestymulowanie u kota?

Twój kot ciągle biega, atakuje twoje nogi i niszczy przypadkowe przedmioty? Takie zachowanie może świadczyć o nadmiarze bodźców.

Często wspominamy o tym, że nuda w przypadku kota oznacza kłopoty i zachęcamy, by zapewniać pupilowi zajęcie. Jest jednak druga strona medalu – choć może to zabrzmieć nieprawdopodobnie, nadmiar rozrywek również może… zaszkodzić. Pewnego dnia możemy odkryć, że w naszym domu zamiast leniwego i znudzonego, mieszka nadpobudliwy kot.

Nadpobudliwy kot, czyli co za dużo, to niezdrowo

Choć koty mają opinię wiecznych śpiochów i, delikatnie mówiąc, niezbyt aktywnych zwierząt, w rzeczywistości potrzebują codziennej stymulacji. Mówiąc wprost: dobrze, gdy od czasu do czasu coś się w kocim świecie dzieje i angażuje jego uwagę. Mamy tu na myśli przede wszystkim zabawę z opiekunem, podczas której mruczek może dać ujście nagromadzonej energii i wykorzystać swoje łowieckie instynkty. Takie kilku-kilkunastominutowe sesje wydatnie poprawiają nastrój zwierzęcia i wzmacniają więź pomiędzy nim, a człowiekiem. Dobrze jest też co pewien czas wymieniać kotu zabawki, by w zasięgu jego wzroku regularnie pojawiało się coś nowego i ciekawego.

Zdarza się jednak, że z jakiegoś powodu w kociej codzienności tych bodźców jest za dużo. Równowaga między zabawą, a czasem na odpoczynek zostaje zachwiana. Trzeba podkreślić, że rzadko kiedy wynika to z czyjejkolwiek złej woli – opiekun zwykle sądzi, że poświęcając swojemu kotu bardzo dużo czasu i uwagi, czyni go szczęśliwszym. Nie zdaje sobie sprawy, że może przesadzić. Dodajmy do tego inne zmiany w otoczeniu, jak np. przemeblowanie czy choćby częste odwiedziny gości. Wszystko razem może doprowadzić do problemu pt. nadpobudliwy kot.

Po czym rozpoznać, że kot ma zbyt dużo bodźców?

Koty to bardzo wrażliwe zwierzęta – choć instynkt nakazuje im maskować choroby fizyczne, stosunkowo łatwo zauważyć objawy problemów behawioralnych. Nadmiar bodźców odbija się na kocim zachowaniu – naszą czujność powinny wzbudzić takie oznaki, jak:

  • Stałe pobudzenie – kot bez powodu biega i nieco chaotycznie krąży po całym mieszkaniu. Przewraca bądź gryzie przedmioty, na które normalnie wcale nie zwraca uwagi. Nie może usiedzieć dłużej w jednym miejscu – nawet, jeśli na chwilę gdzieś przycupnie, po chwili znowu jest w ruchu. Sprawia przy tym wrażenie niespokojnego.
  • Agresywne zachowania – nadpobudliwy kot może znienacka atakować opiekuna, gryząc go i drapiąc. Jeśli w domu mieszka inny kot, on również może stać się ofiarą wzmożonych zaczepek.
  • Kompulsje – kolejny objaw wskazujący na emocjonalne przeciążenie. Przybierają różne formy: obsesyjnych pogoni za własnym ogonem, intensywnego wylizywania futerka czy żucia dziwnych przedmiotów.
  • Częste ukrywanie się – nadmiar bodźców często uruchamia u kota mechanizm obronny, który nakazuje mu odcięcie się od źródła stymulacji. Stąd ukrywanie się w zakamarkach mieszkania i niechęć do kontaktu z resztą domowników.
kot gryzie dłonie
fot. Shutterstock

„Daj mi spokój”

Nadpobudliwy kot wcale nie jest szczęśliwy – jest przeciążony nadmiarem wrażeń i po prostu zestresowany. To stan, który odbija się negatywnie na jego zdrowiu i samopoczuciu. Jak go przerwać? Odpowiedź wydaje się oczywista: zapewnić kotu więcej spokoju. W praktyce jednak często nie jest to takie proste – niektóre potencjalnie stresujące czynniki mogą być niemożliwe do wyeliminowania, jak np. od dawna zaplanowany remont czy pojawienie się nowego członka rodziny. Czasem konieczna może okazać się pomoc ze strony profesjonalistów – weterynarza czy kociego behawiorysty.

Ze swojej strony na co dzień pamiętajmy, by nie przesadzać w żadną stronę – bawmy się z naszym kotem i dbajmy, by miał zajęcie, ale bez przesady. Musi mieć też sporo czasu dla siebie, by w spokoju się wyspać albo po prostu poobserwować otoczenie. Jeśli zapragnie chwili samotności i schowa się np. pod łóżko, pozwólmy mu na to – nie wyciągajmy go i poczekajmy, aż sam do nas wyjdzie. Szanujmy jego potrzeby i do niczego nie zmuszajmy – tak, by czuł się kochany i bezpieczny.

Autor: Agata Kufel