10.11.2020

Koty z Białego Domu. Poznaj pupili amerykańskich prezydentów!

Nikoletta Parchimowicz

Nikoletta Parchimowicz

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Historia kocich ulubieńców Ameryki sięga początków urzędu prezydenta. Od 1849 roku każdy prezydent USA miał zwierzęta. Tradycję tę przerwał dopiero Donald Trump.

koty z Białego Domu

fot. Shutterstock

Koty bezapelacyjnie rządzą w każdej z naszych – kociarzy – rodzin. Ich władza jest niepodzielna i niepodważalna. Jak się okazuje, mruczkowe wpływy sięgają bardzo daleko i nie brakuje ich w najważniejszym domu tego świata – w Białym Domu. Poznajcie koty z amerykańskiego Białego Domu!

Pierwsze zwierzęta USA

Czworonożni pupile od wieków są nieodłącznymi członkami prezydenckich rodzin w USA. Tradycję tę zapoczątkowali już ojcowie założyciele z Jerzym Waszyngtonem i Johnem Adamsem na czele. Amerykanie przywiązują ogromną wagę do „pierwszych zwierząt Stanów Zjednoczonych”. Ich popularność często można było równać z popularnością samych przywódców. A czasami była ona nawet większa!

Nikt tak jak zwierzak nie ociepla wizerunku człowieka na szczycie władzy i nie koi jego nerwów zszarganych przez tak ważne stanowisko. Głowy państw bez pupila to zdecydowana mniejszość. Do grupy tej należą: Donald Trump, William McKinley i James K. Polk.

Presidential Pet Museum

Uwielbienie dla prezydenckich pupili zostało przypieczętowane utworzeniem w 1999 roku instytucji, która skupia się tylko i wyłącznie na nich. Presidential Pet Museum, czyli Muzeum Prezydenckich Zwierząt opowiada historię USA poprzez pryzmat zwierzęcych towarzyszy tej najważniejszej osoby w kraju. Najpopularniejszymi zwierzakami w Białym Domu były oczywiście psy, nie brakuje jednak też kotów, a także bardziej egzotycznych gatunków, takich jak: węże, hipopotamy, niedźwiedzie, aligatory, ptaki, szopy czy króliki.

Koty z Białego Domu

Obok psów, koty należą do najpopularniejszych zwierząt domowych w Stanach Zjednoczonych. Nic więc dziwnego, że przez lata wiele mruczków gościło w domu amerykańskich prezydentów. Pierwszy prezydent George Washington nie był kociarzem – wolał konie – jednak jego żona Martha trzymała kilka kotów w rodzinnej posiadłości w Mount Vernon. Utorowały one drogę swoim mruczącym następcom. W sumie w siedzibie prezydenckiej mieszkało 19 kotów, jeden ryś, dwa lwiątka i dwa tygrysiątka. Oto najpopularniejsze koty z Białego Domu!

1. Abraham Lincoln – Tabby i Dixie

Pierwszym udokumentowanym kotem rezydującym w Białym Domu był Tabby – to kot Abrahama Lincolna. Prezydent ten był prawdziwym miłośnikiem zwierząt, w tym właśnie kotów. W sumie miał ich cztery. O jednej ze swoich kotek mówił: „Dixie jest mądrzejsza niż mój cały gabinet! I co więcej, nie odszczekuje się!”.

2. Rutherford Hayes – Siam

Prezydent ten miał trzy koty, ale to kotka Siam zapisała się na trwałe w historii. W 1878 roku została kupiona przez amerykańskiego dyplomatę w Bangkoku i wysłana w prezencie żonie prezydenta. Niestety trudy dwumiesięcznej podróży do Ameryki dały się kotce we znaki i ta odeszła w kilka miesięcy po dotarciu do nowego domu. Był to pierwszy kot syjamski na amerykańskim kontynencie. Siam wywołała niemałą sensację. Do dziś koty syjamskie w USA są bardzo lubianą rasą.

3. Theodore Roosevelt – Slippers i Tom Quartz

Prezydent ten uznawany jest za największego miłośnika kotów! A jego polidaktyczny (posiadał sześć palców) mruczek Slippers był ulubieńcem opinii publicznej. Często uczestniczył w konferencjach prasowych, przyjęciach dyplomatycznych czy bankietach. Goście niejednokrotnie musieli zaakceptować to, iż znajdują się w kocim domu i zachowywać się tak, by mruczącego gospodarza nie zbudzić. Musieli też akceptować jego spacery po stole. Innym sławnym kocurem Roosevelta był Tom Quartz (nazwany tak na cześć bohatera jednej z powieści Marka Twaina).

4. Calvin Coolidge – Tiger i Blacky

Mówi się, że Coolidge był tak wielkim miłośnikiem zwierząt, że najchętniej zamieniłby Biały Dom w ogród zoologiczny. Miał wiele zwierząt – w tym dwa koty. Kot Tiger uwielbiał spacerować z prezydentem. Owijał się wokół jego szyi jak szal. Tiger w ogóle uwielbiał spacerować, a gdy pewnego razu oddalił się zbyt daleko, prezydent postawił na nogi całe państwo. Informacje o zaginięciu Tigera znalazły się w nagłówkach gazet i komunikatach radiowych. Na szczęście wkrótce odnaleziono go błądzącego po Mauzoleum Lincolna. Oba koty wyposażono w rządowy identyfikator, by uniknąć podobnej sytuacji. Niestety nic nie powstrzymało Tigera przed wędrówkami. Ostatecznie zaginął na dobre.

5. Jimmy Carter – Misty Malarky Ying Yang

Ten sympatyczny kot syjamski należał do Amy Lynn Carter, jedynej córki prezydenta Jimmy’ego Cartera i pierwszej damy Rosalynn Carter. Pomimo pozornie żeńskiego przydomka, Misty był w rzeczywistości samcem! Uwielbiał kuchnię Białego Domu, a także muzykę, więc chętnie towarzyszył Amy podczas lekcji skrzypiec.

6. Bill Clinton – Socks

Ten kot to prawdziwa gwiazda wśród zwierząt mieszkających w Białym Domu. Czarno-biały Socks stał się niezwykle popularny i był oczkiem w głowie całego narodu. Kot ten uwielbiał pozować do zdjęć i pojawiał się wszędzie tam, gdzie działo się coś ważnego. Szczególnie lubił siedzieć na prezydenckim fotelu w Gabinecie Owalnym. Stał się ikoną amerykańskiej popkultury. Pojawiał się w gazetach, książkach, grach, na znaczkach. Niektórzy pisali do niego nawet listy! Niestety nie dogadywał się z nowym lokatorem domu – labradorem o imieniu Buddy. Prezydent mówił: „Lepiej sobie poradziłem z konfliktem palestyńsko-izraelskim niż z Buddym i Socksem”. Ostatecznie Socks zamieszkał z sekretarką prezydenta (która również uwielbiała mruczka), czego wyborcy nigdy już nie wybaczyli Clintonowi.

7. George W. Bush – India

Ta rodzina prezydencka szczególnie umiłowała sobie koty. Jedna z ich podopiecznych – kotka India – wywołała skandal dyplomatyczny. Powodem było jej imię. Do tego stopnia uraziło ono mieszkańców Indii, że ci wywołali zamieszki w stolicy indyjskiego stanu Kerala, mieście Thiruvananthapuram. George W. Bush wydał oświadczenie, w którym tłumaczył, że jego kot otrzymał imię po bejsboliście Rubénie Sierry, który miał pseudonim „El Indio”.

Koty z Białego Domu rządzą światem!

Historia kocich ulubieńców Ameryki sięga początków urzędu prezydenta. Wywoływały one uwielbienie, uśmiech, sympatię, ale także skandale dyplomatyczne! Prezydenci upatrywali w swoich pupilach przyjaciół, kompanów, namiastki normalnego domu, w którym nie tylko podejmuje się arcyważne decyzje, ale w którym istnieje także życie rodzinne. Gdyby koty z Białego Domu potrafiły mówić, prawdopodobnie doradzałyby głowom państwa w najważniejszych kwestiach. Świat z pewnością byłby wtedy choć trochę lepszy!

Podziel się tym artykułem:

Nikoletta Parchimowicz
Nikoletta Parchimowicz

Miłośniczka kotów, catsitterka, behawiorystka. Piszę o kotach od wielu lat. O ich naturze uczę się natomiast, odkąd pamiętam. Czuję z kotowatymi niesamowitą więź i porozumienie.

Koty i Psy - E-booki (1).png

Pobierz darmowy poradnik!

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „Poznaj całą prawdę o kotach” całkowicie za darmo

Zapisz się


REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s