Koty i czarownice – historia prawdziwa


Na przestrzeni wieków był taki moment, że koty były bezwzględnie tępione. Dlaczego? Wszystko przez to, że zbyt często widziano je u boku czarownic.

Choć dziś kot jest jednym z najpopularniejszych i ulubionych zwierząt domowych, to na przestrzeni jego dziejów nie zawsze tak było. Fascynacja, podziw, szacunek, ale niestety także niezrozumienie i strach kształtowały stosunek do kotów przez setki lat. W ich historii zdarzył się także taki moment, że były bezwzględnie tępione. Dlaczego? Wszystko przez to, że zbyt często widziano je u boku… czarownic. Połączenie pt. „koty i czarownice” okazało się zgubne dla obojga.

Od uwielbienia do nienawiści

W wielu kulturach koty uważane były za istoty boskie. W tym kontekście o starożytnym Egipcie słyszeli chyba wszyscy. Tam koty uważano za wcielenie wielu bogów, stawiano im pomniki, a nawet mumifikowano przy boku największych władców. Ale to nie wszystko. Bardzo cenili je również Rzymianie, Słowianie, Germanie, Azjaci, Hindusi, a w Islamie ich ochronę do dziś nakazuje wiara. Również we wczesnym chrześcijaństwie koty kojarzono z Matką Boską. Nawet na dalekim kontynencie amerykańskim koty posiadały wysoki status społeczny.

Co zatem takiego musiało się wydarzyć, że z pozycji uprzywilejowanej koty spadły do poziomu zwierząt znienawidzonych i konsekwentnie tępionych? Otóż w Europie Zachodniej nadeszło średniowiecze… Kot – niegdyś istota boska – stał się uosobieniem szatana.

Średniowieczne pogromy

Średniowiecze to epoka, która w Europie rządziła się swoimi prawami. Ludzie obawiali się wiedźm i czarcich mocy. Podejrzany o konszachty z diabłem mógł stać się każdy. A zwierzę, które jest niezależne, tajemnicze, zwinne, woli nocny tryb życia i w dodatku świecą mu się oczy – okazało się podejrzanym doskonałym. Co więcej, przypomniano sobie pogańskie zabobony i folklorystyczne legendy o duszkach buszujących w kocich ciałach, np. słowiański wił, gumiennik, uboże, ruski domownik, białoruski wargin, japoński bakeneko i nekomata, muzułmańskie dżinny i ghule.

Kościół Katolicki bezwzględnie tępił wszelkie przejawy pogańskich i obcych kultów. Ludzi, na których padł cień podejrzeń o czary i związek z siłami nieczystymi lub których ktoś po prostu o to posądził, nawet bezpodstawnie, tracono. Można sobie zatem wyobrazić, jak traktowano zwierzęta.

czary
fot. Shutterstock

Koty i czarownice

Kim w ogóle jest czarownica? To „kobieta, która wie więcej”. Jej osoba budziła jednak poza respektem także strach. A ze strachu ludzie robią głupie i okropne rzeczy. Kiedy i dlaczego zaczęto uważać, że koty i czarownice zawsze chodzą parami? Wszystko zaczęło się w krajach północnych. To stamtąd pochodzi bogini Freja – bóstwo wegetacji, miłości, płodności i magii. Jej mityczny rydwan ciągnęło kilka kotów. Prawdopodobnie były to koty norweskie leśne. Niestety, Freja z czasem straciła dobrą opinię i została okrzyknięta czarownicą. To oznaczało również wyrok na jej koty.

Mruczki miały okazać się stworzeniami demonicznymi, stanowiącymi łącznik z diabłem, piekłem i wszystkim, co najgorsze. Niejednokrotnie uważano je wręcz za wcielenie samego szatana. Połączono je nierozerwalnie ze złymi kobietami mającymi zajmować się czarami. Z kobietami, które nierzadko same wcielały się w kocury i w ich ciele przemierzały świat, namawiając do złego i kusząc zbłąkane dusze. Koty były pomocniczymi duchami czarownic i potrafiły przewidywać śmierć poprzez mrużenie oczu.

kot śpi na miotle
fot. Shutterstock

Kot – nośnik zła i seksualności

Wierzono, że w kotach drzemie zło. Strach przed magią, jaki panował w średniowiecznej Europie, skazał wszystkie mruczki, szczególnie te towarzyszące kobietom, na zagładę. Same kobiety również stawały się podejrzanymi. Podczas okrutnych tortur rzekome czarownice przyznawały się do niestworzonych rzeczy. Również do takich, które wskazywały na wykorzystywanie kotów do czarów.

Koty to nie tylko magia i czarownice. Na kocie nieszczęście od wieków kojarzono je również z płodnością, seksualnością, zdradą i z podwójnym życiem – tych wszystkich cech średniowieczny Kościół również nie mógł zaakceptować.

„Kocia muzyka”, czyli również dla rozrywki

Przed złym kotem można było uchronić się, okaleczając go lub po prostu zabijając. W epoce tortur takie przeświadczenie oznaczało dla skazanego wiele okrutności. Koty palono, pozbawiano części ciała, czy futra. Tak potraktowany kot nie mógł już ponoć brać udziału w sabacie czarownic. Niestety, niektórzy katowali te istoty nie ze strachu, a dla rozrywki… Określenie „kocia muzyka” nie wzięło się znikąd. Z kocich ogonów tworzono instrumenty muzyczne, za które ciągnąc, sprawiano zwierzętom ogromny ból. Zrzucano je również z wież, wieszano, opiekano nad ogniem, rytualnie zabijano ku najróżniejszym przedziwnym celom. Wszystko to działo się w zachodniej Europie…

czarny kot
fot. Shutterstock

Najgorzej miały czarne

Kotów nie tylko unikano, co więcej – aktywnie je tępiono. Zarówno koty, jak i czarownice torturowano i zabijano przez inkwizycję w ramach szeroko rozumianej „walki ze złem”. Poddawane torturom umierały w cierpieniu. Najgorzej jednak zapatrywano się na zwierzęta o czarnym ubarwieniu. Żadna inna barwa nie kojarzy się ze złem tak, jak czerń. W efekcie tych praktyk czarne umaszczenie jest do dziś stosunkowo rzadkie.

„Czarna śmierć” ratunkiem dla kotów

Kotom zaczęło się żyć lepiej dopiero wtedy, gdy ich konsekwentne zabijanie nieomal doprowadziło samą ludzkość na skraj przepaści. Bakterie roznoszone przez pchły pasożytujące na myszach i szczurach sprowadziły na XIV wieczną Europę epidemię dżumy. Epidemia czarnej śmierci była jedną z największych w dziejach człowieka. Szacuje się, że zaraza spowodowała śmierć 30–60% ówczesnej ludności.

Jaki związek miały z epidemią koty, a raczej ich brak? Otóż im mniej kotów, tym więcej myszy i szczurów. I odwrotnie. Tępienie mruczków doprowadziło do katastrofy. Paradoksalnie to szczury i myszy uratowały od zagłady swego odwiecznego prześladowcę. Jednak gdy plaga odeszła… prześladowania niestety wróciły i utrzymywały się, na szczęście w delikatniejszej formie, aż do XIX wieku.

kot patrzy w obiektyw
fot. Shutterstock

Koty są zwierzętami, które człowiekowi od zawsze było trudno zrozumieć. Upatrywano w nich jednocześnie dobrych i złych cech. Łączono z pozytywnymi i jednocześnie z negatywnymi wierzeniami. W większości kultur koty wcielały się bóstwa, w bożków, w duchy dobre, ale także i te szkodliwe…

Do dziś nie do końca rozumiemy ich zachowanie, a wiele osób nie pojmuje ich kompletnie. A to właśnie niewiedza przeradza się we wszelkiego rodzaju przesądy i zabobony. Mity powstałe w średniowieczu w zachodniej Europie przetrwały aż do początków XIX wieku. Pozostaje cieszyć się, że okres prześladowań już minął, jednak szokuje fakt, że miało to miejsce do jeszcze tak niedawna.

Autor: Nikoletta Parchimowicz