Kocie fundacje i ich wymogi adopcyjne – czy są zbyt surowe?

Internet jest pełen ogłoszeń kocich fundacji, zachęcających do adopcji mruczków potrzebujących nowego domu. Klikasz w zdjęcie, zakochujesz się futrzaku i nagle… Doznajesz szoku, trafiając na szereg wymagań, które musisz spełnić, by zostać kocim opiekunem.

Zadajesz sobie pytanie: czy naprawdę ma to sens? Dlaczego, podczas gdy tak wiele kotów potrzebuje nowego schronienia, fundacje publikują listę „żądań”, teoretycznie zmniejszając szansę na to, że kociak trafi w nowe miejsce? Poniżej przyglądamy się liście najczęstszych wymogów stawianych przez kocie fundacje przyszłym opiekunom. Spróbujemy też odpowiedzieć na pytanie, czy te oczekiwania to rzeczywiście fanaberia czy po prostu konieczność?

Umowa podpisywana bezpośrednio z opiekunem

To bardzo proste i całkowicie zrozumiałe. Nie możesz podpisać dokumentów adopcyjnych w sytuacji, w której jesteś jedynie pośrednikiem, czyli zrobić to za przyszłego opiekuna. To zbyt duża odpowiedzialność. Koty, które są odpowiednio pielęgnowane, żywione i cieszą się zdrowiem, nierzadko dożywają 20 lat lub więcej. To ogromne zobowiązanie, dlatego żadna fundacja nie wyda żywej istoty komuś, kto przybywa w zastępstwie za przyszłego opiekuna lub próbuje adoptować kota… w ramach prezentu dla kogoś! Takie rzeczy po prostu nie mogą mieć miejsca.

Weryfikacja miejsca zamieszkania kota

Po wstępnym wywiadzie i spotkaniu zapoznawczym, przedstawiciel fundacji zawsze chce zweryfikować prawdziwość słów przyszłego kociego opiekuna. Nie trzeba odbierać tego osobiście – nie chodzi o to, czy fundacja ufa twoim słowom albo o to, że wzbudzasz czyjeś podejrzenia. Po prostu takie są fundacyjne procedury: chodzi o sprawdzenie, czy kot ma zapewnione odpowiednie warunki do życia. Wlicza się w to także osiatkowanie okien i balkonów…

Osiatkowany balkon i okna

To jeden z podstawowych wymogów fundacji. Zabezpieczenie balkonów i okien to podstawa bezpieczeństwa kota, ponieważ nie istnieje coś takiego jak przebywanie pupila przy otwartym oknie „pod nadzorem”. Nikt nie bierze też na serio argumentów typu: „ten kot jest zbyt mądry, by skoczyć”. Kocie fundacje wiedzą o tym aż za dobrze. Dlatego siatkowanie to wymóg konieczny.

Koci jedynak czy dwupak?

Kocie fundacje w pewnym sensie określają też stopień dokocenia w domu przyszłego opiekuna. Sugerują, czy kociak, którego przyjmujesz pod swój dach, powinien mieć towarzystwo czy też raczej zostać futrzakiem-jedynakiem. Nie każdy mruczek lubi towarzystwo innych kotów, a dotychczasowi opiekunowie w fundacji lub domu tymczasowym zdążyli już poznać na tyle charakter pupila, że są w stanie określić, którym typem jest twój nowy przyjaciel.

I odwrotnie – bywają koty, które tak zżywają się w fundacji ze swoim futrzastym kolegą, że stają się nierozłączni. Wówczas nie ma innego wyjścia, jak proponować przyszłym opiekunom tzw. „dwupak”, czyli dwa ogonki i dwóch przyjaciół. Czasem mruczków po prostu nie da się rozdzielić. Bywają też takie, które spragnione są kociego towarzystwa. W takim wypadku kocie fundacje oddają pupila tylko w sytuacji, w której w jego przyszłym domu znajduje się już inny mruczek-rezydent. Ewentualnie proponują właśnie „dwupak”.

Brzmi poważnie? Nie dla osoby, której prawdziwie leży na sercu dobro mruczka. Koty to żywe stworzenia, które czują, przywiązują się do ludzi i które, tak jak my, kochają. Nic dziwnego, że fundacje troszczą się o ich dobro. Oczywiście – zawsze pojawiają się dyskusje dotyczące zbyt surowych wymagań czy prośby o przymrużenie oka, ponieważ „jestem odpowiedzialną osobą”.

kot w nowym domu
fot. Shutterstock

W sieci toczą się debaty na temat tego, co lepsze dla kota – trafić do kochającego domu bez osiatkowanych okien, czy tkwić na jednej przestrzeni z kilkoma innymi mruczkami… Stop! Wszystkie wymogi fundacyjne podczas adopcji mają na celu zminimalizowanie ryzyka, że mruczek trafi w nieodpowiedzialne ręce. W ten sposób kocie fundacje, stawiając wymagania przyszłym opiekunom, zmniejszają możliwość adopcji kota, ale… tylko przez tych, którzy nie spełniają wymogów bycia kochającym i odpowiedzialnym jednocześnie! Warto to zrozumieć.

Jakie są wasze opinie na ten temat? A może ktoś z was adoptował mruczka z fundacji? Dajcie nam znać w komentarzach!

Autor: Marta Martyniak