Co powoduje niechęć do kotów?


Ponoć koty albo się kocha, albo nienawidzi. Nam, kociarzom trudno pojąć, że kota można nie kochać. Jak się jednak okazuje, tacy ludzie istnieją.

Dlaczego ludzie nie lubią kotów? Przecież to takie czyste, eleganckie i słodkie zwierzęta. Niestety, nie dla wszystkich. Wiele osób odczuwa niechęć do kotów i mają ku temu wiele powodów. Jakich? Przeczytajcie.

Lata dawne…

Można powiedzieć, że nienawiść do kotów narodziła się w średniowieczu. Zwierzęta te utożsamiano ze złem, magią, czarami, postrzegano jako rekwizyty czarownic. Łatwo było obwiniać o wszelkie niepowodzenia istoty tak tajemnicze, jak mruczki. Szczególnie obawiano się czarnych kotów. Bardzo okrutnie się z nimi obchodzono. Ta tendencja doprowadziła do strasznej katastrofy. Czarna Śmierć – znacie to pojęcie? Otóż zaraza, która przetrzebiła w XIII-XIV wieku Europę, była konsekwencją zabijania ogromnej ilości kotów. Odpowiedzialną za epidemię uznaje się bakterię roznoszoną przez pchły bytujące na szczurach. A wiadomo – im mniej kotów, tym więcej szczurów.

Przesądy jednak pozostały obecne w ludzkiej świadomości. Do dziś mówi się przecież, że czarny kot przynosi pecha. Hmm… każdy opiekun takiego mruczka powie, że jest wręcz odwrotnie! Niechęć do kotów wynika w tym przypadku z wiary w stereotypy i krzywdzące przesądy.

czarny kotek
fot. Shutterstock

Jak człowiek z psem i z kotem

Z historycznego i ewolucyjnego punktu widzenia człowiek jest bliższy psom i żyje w ich towarzystwie o wiele dłużej. Udomowiliśmy je dla swoich potrzeb już ok. 40 tysięcy lat temu. Koty natomiast udomowiły się same, dla swoich potrzeb ok. 8 tysięcy lat temu. Co więcej, psia natura bardziej odpowiada ludzkiej. Otóż człowiek lubi dominować, a psy są uległe i lubią służyć człowiekowi. Oczywiście, to wspaniali towarzysze i przyjaciele, jednak czują respekt wobec człowieka i czerpią radość z bycia podporządkowanym w stadzie zarządzanym przez niego.

A jak jest z kotami? Zupełnie odwrotnie. Koty nie uznają cudzego zwierzchnictwa. Jeśli chcemy tworzyć z nimi relacje, musimy zaakceptować, że nigdy nie będą robiły niczego wbrew sobie tylko po to, żeby nas zadowolić. Poza tym koty nie czerpią przyjemności ani żadnych korzyści ze spełniania ludzkich komend. Jeśli zgodzą się z nami współpracować i żyć w symbiozie, to tylko dlatego, że same będą tego chciały i odbędzie się to tylko i wyłącznie na kocich warunkach. Nie zmienia to faktu, że z kotem można nawiązać wspaniałą przyjaźń. Są to jednak relacje przynajmniej równe, lecz śmiemy twierdzić, że to bardziej człowiek służy kotom 😉 Kociarze wiedzą, o co chodzi…

Jak pies z kotem

Mówi się, że kot to wróg psa. Jeśli zatem ludzie lubią psy, to automatycznie uważają, że nie lubią kotów. Tak niestety działa ludzki mózg. Nie lubimy wrogów naszych wrogów. Prawda jest jednak taka, że koty z psami mogą tworzyć parę najwspanialszych przyjaciół. Sympatia do psów w żadnym wypadku nie powinna powodować antypatii do kotów. Rzeczywistość czasami jest jednak inna.

Niechęć do kotów wynika z nieprzyjemnych doświadczeń…

Ludzie, którzy odczuwają niechęć do kotów, mogli mieć z nimi negatywne doświadczenia, takie jak np. silne alergie. Niestety, kocia ślina zawiera białko, które może uczulać. Paradoksalnie jednak życie w sterylnych warunkach bez kontaktu ze zwierzętami wzmaga prawdopodobieństwo wystąpienia alergii. Posiadanie psa lub kota w domu nie zwiększa ryzyka rozwoju uczulenia na „sierść”, a może je nawet zmniejszać.

Inny argument kocich wrogów brzmi: koty drapią. To prawda. Koty drapią zarówno meble, jak i ludzi. Jest to jednak spowodowane konkretnymi powodami i warto je poznać, zanim wystawi się negatywny osąd. Drapanie mebli wynika z naturalnej potrzeby oznaczania terenu i jest przejawem dbania o stan pazurków, natomiast drapanie ludzi jest zazwyczaj sprowokowane przez samego człowieka. Tak samo, jak złe traktowanie psa może spowodować ugryzienie.

rudy kotek
fot. Shutterstock

… a także z powodu niesprawiedliwych oskarżeń

Koty oskarża się o wiele rzeczy, m.in.:

  • zabijanie ptaków: koty to drapieżniki i polują na ptaki. Niestety… Jednak oskarżanie kotów o przetrzebianie ich populacji jest ze strony człowieka hipokryzją. Badania wskazują, że dużo więcej szkód dla ptaków, niszczenia och gniazd i siedlisk wyrządza działalność ludzka.
  • toksoplazmoza: koci wrogowie uważają, że koty przenoszą choroby, np. toksoplazmozę. Tymczasem badania serologiczne przeprowadzone na terenie Wielkopolski wśród kobiet ciężarnych połączone ze szczegółowym wywiadem środowiskowym wykazały, że aż 81% kobiet z dodatnimi wynikami w kierunku Toxoplasma gondii nie posiadało kota w domu. Obecność oocyst T.gondi w kocim kale jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. A jeśli już kot faktycznie jest ich nosicielem, to toksoplazmozą jest się od kota bardzo trudno zarazić.
  • koty są wredne i fałszywe: odczytywanie kociego zachowania jako wrednego i fałszywego wynika całkowicie z niezrozumienia charakteru tego zwierzęcia. Koty nie znają takich uczuć jak złośliwość. Wszelkie zachowania „odbiegające od naszych oczekiwać” mają swoje powody. Np. koty sikają na łóżko, bo są chore, albo z tęsknoty, a nie po to, by zdenerwować opiekuna. Zrzucają przedmioty, ponieważ chcą się nimi bawić, a prychają dlatego, że czegoś się boją.

Koty to wyzwanie

Życie z kotem przynosi niezliczoną ilość korzyści. Zwierzęta te zarówno w pośredni, jak i bezpośredni sposób wpływają korzystnie na nasze zdrowie. Jednak przyjaźń z kotem jest wymagająca. Dlaczego? Bo kocią naturę dość trudno poznać i zrozumieć. A ludzie zwykle nie lubią tego, czego nie rozumieją. Po drugie, w przypadku mruczków niezwykle ważną rolę odgrywa ich charakter i życiowe doświadczenia. Może nam się trafić kot z mniej „kiziastym” usposobieniem. I nic z tym nie zrobimy, gdyż charakteru kota nie da się zmienić Należy zaakceptować zwierzę takim, jakie jest.

Ludzie niestety boja się wyzwań, a także nie poświęcają czasu na zapoznanie się z naturą i potrzebami zwierząt, którymi postanawiają się zaopiekować. Z czasem okazuje się, że opiekun nie rozumie swojego zwierzaka, totalnie nie zna jego natury, a to gwarantuje jedynie problemy.

Niechęć do kotów przejawiają tylko te osoby, które ich nie mają. Słyszeliśmy jednak już o zagorzałych przeciwnikach, którzy po tygodniu wspólnego mieszkania z mruczkiem nie wyobrażali sobie bez niego dalszego życia. Nie należy jednak nikogo zmuszać do kontaktu z mruczkami – lepiej uszanować cudze zdanie. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby stanąć w kociej obronie i spróbować wytłumaczyć ich zachowania, a także obalić kilka mitów na ich temat.

Autor: Nikoletta Parchimowicz